Ostatni sprawdzian przed startem PlusLigi

29 października 2025

Jesień w Wielkopolsce przyszła późno w tym roku. W Zalasewie powietrze pachniało jeszcze sierpniowym słońcem, choć kalendarz już dawno przeskoczył do października. Na parkingu przed halą sportową morze barw: klubowe szaliki, koszulki z numerem „16”,oraz portrety Arka Gołasia na banerach. W powietrzu coś pomiędzy tęsknotą, a dumą.

Dwadzieścia lat od śmierci jednego z najbardziej obiecujących polskich siatkarzy, a jego nazwisko wciąż przyciąga tłumy. Jeszcze zanim otwarto bramy hali w Zalasewie, było wiadomo, że to nie będzie zwykły turniej. Samochody z całej Polski zjeżdżały się pod poznańskie przedmieścia, a na plakatach powiewały nazwiska czterech drużyn, które w tym roku postanowiły uczcić pamięć tragicznie zmarłego siatkarza: PGE GiEK Skra Bełchatów, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Aluron CMC Warta Zawiercie oraz goście z Niemiec – Berlin Recycling Volleys. To połączenie tradycji z nowoczesnością. Polska szkoła siatkówki zderzyła się z niemiecką dyscypliną i zachodnią precyzją. Ale w Zalasewie liczy się coś więcej niż rywalizacja – pamięć o człowieku, który swoją grą i uśmiechem potrafił łączyć ludzi.

Wspomnienie, które nie blaknie

Arkadiusz Gołaś zginął w 2005 roku, mając zaledwie 24 lata. W tamtym czasie był już filarem reprezentacji Polski i zawodnikiem włoskiego Lube Banca Macerata. Dwadzieścia lat później jego nazwisko wciąż elektryzuje. Na trybunach twarze młodych kibiców, którzy nigdy nie widzieli Gołasia na żywo, i starszych, którzy pamiętają jego debiuty w AZS-ie Częstochowa. Wśród transparentów powiewają słowa: „Gramy dla Arka”, „Zawsze z nami”, „16 – nieśmiertelny numer”.

– To był wspaniały zawodnik. Kto wie jak dalej potoczyłaby się jego kariera? – mówił przed rozpoczęciem zawodów Krzysztof Stelmach, trener PGE GiEK Skry Bełchatów. – Miałem okazję grać z Arkiem. Był jednym z tych ludzi, którzy potrafili rozbroić każdą presję jednym uśmiechem. Dobrze było mieć takiego kolegę i takie wparcie, kiedy grał na zagranicznych parkietach – wspomina Stelmach. 

Dzień pierwszy – otwarcie z charakterem

Turniej rozpoczął się od pojedynku Skry Bełchatów z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Bełchatowianie, prowadzeni przez młodych zawodników wspieranych przez doświadczonych graczy, pokazali, że mimo zmian w składzie wciąż potrafią grać z pasją. Z kolei podopieczni Michała Winiarskiego imponowali dyscypliną i dokładnością w przyjęciu. Pierwsze spotkanie tego dnia rozgrzało parkiet do czerwoności, bowiem o wygranej musiał zadecydować tie-break, w którym swoją dominację pokazali zawiercianie. – Jest jeszcze wiele aspektów do poprawy, ale zaczyna to wyglądać naprawdę fajnie – powiedział po meczu szkoleniowiec Aluronu.

Drugim spotkaniem, wyczekiwanym tego dnia przez kibiców, było starcie ZAKSY Kędzierzyn Koźle z Berlin Recycling Volleys. Zupełnie zmieniona drużyna Andrea Gianiego weszła na to spotkanie z najmocniejszą szóstką. Jednak w pierwszym secie znane nazwiska nie wystarczyły do pokonania niemieckiej drużyny. Dopiero w drugim secie gra ZAKSY, zaczęła wyglądać imponująco, jednak by rozstrzygnąć, kto zagra w finale potrzebny był znów tie-break. Ostatecznie to drużyna z Kędzierzyna-Koźla zameldowała się w finale. W sobotę na parkiecie najbardziej wyróżniał się Kamil Rychlicki, który w tym roku wraz z włoską reprezentacją stanął na najwyższym podium Mistrzostw Świata. – Postanowiłem przenieść się do polskiej ligi, aby sprawdzić czy rzeczywiście jest to najlepsza liga na świecie. Po tylu sezonach we Włoszech, przyszedł czas na zmiany  – mówił po debiucie na polskiej siatce właśnie Kamil Rychlicki, który został MVP tego spotkania.

ZAKSA w swoim żywiole

Niedziela należała do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Trzykrotni triumfatorzy Ligi Mistrzów pokazali, że mimo trudnego początku sezonu, potrafią włączyć odpowiedni bieg, gdy stawka jest symboliczna. W finale z Zawierciem rozegrali siatkarską ucztę – dynamiczne wymiany, perfekcyjne obrony i gra, która zachwycała nawet neutralnych kibiców. Winiarski gestykulował przy linii, próbując zatrzymać rozpędzonych kędzierzynian. Jego podopieczni walczyli do końca, ale ZAKSA okazała się zbyt stabilna. Widzowie otrzymali widowisko na najwyższym poziomie – efektowne bloki, wybuchy radości po punktach, ale też gesty wzajemnego szacunku. Jurajscy Rycerze prowadzili już 2:0, ale kędzierzynianie odwrócili losy meczu i triumfowali po tie-breaku. Po spotkaniu wręczono pamiątkowe puchary i wybrano drużynę marzeń turnieju, w której znaleźli się: Miłosz Zniszczoł, Bartosz Kwolek, Miguel Tavares, Mateusz Rećko, Bartosz Fijałek ora Kamil Rychlicki.

Na placu przed halą wolontariusze rozdawali dzieciom mini-piłki z napisem „Memoriał Gołasia – 20 lat razem”. W korytarzu obok głównego wejścia przygotowano wystawę zdjęć – od młodzieńczych lat Arka w Częstochowie po jego ostatnie mecze w kadrze. Memoriał w Zalasewie to nie tylko wspomnienie – to żywa lekcja o wartościach. O przyjaźni, o wspólnocie, o tym, że sport może łączyć nawet wtedy, gdy już nie ma kogoś na boisku. I może właśnie dlatego, po dwudziestu latach od tragicznego wrześniowego dnia 2005 roku, imię Arkadiusza Gołasia wciąż brzmi tak samo mocno. Jak echo zagrywki, która nigdy nie przestaje lecieć.

29 października 2025

Lifestyle
Wiktoria Jesionka

Nowy rok, nowi my!

Tradycyjnie, wraz ze zmianą kalendarza, zmieniają się nasze priorytety. Nadszedł czas na świeże postanowienia i cele. Ale czy tym razem uda nam się pożegnać stare wersje nas?

Czytaj dalej »
Kultura
Yelizaveta Rayetskaya

Zmienieni na dobre

Druga część filmu „Wicked: Na dobre” miała swoją oficjalną premierę w Polsce i na całym świecie 21 listopada 2025 roku.

Czytaj dalej »