Święta oczami Gen Z

28 grudnia 2025

W trakcie chłodnych, grudniowych dni trudno powstrzymać się od nostalgicznych refleksji o przemijaniu i zmianach. We współczesnym świecie ulegają im nawet święta Bożego Narodzenia i ich postrzeganie, a do obchodów dochodzą nowe tradycje. Kiedyś zwiastowane pierwszym śniegiem i stojącą w rogu salonu choinką, dziś święta coraz częściej zaczynają się w Internecie wraz z pierwszym vlogmasem u ulubionego twórcy.

Żyjemy w dwóch światach offline i online. Na tych samych płaszczyznach działają dziś także święta Bożego Narodzenia. W grudniowych obchodach coraz częściej instytucjonalny charakter schodzi z pierwszego planu. Zastępuje go świąteczna atmosfera, poczucie bliskości i czas spędzany z rodziną i przyjaciółmi. Pojawiają się zupełnie nowe tradycje, tworzone przez pokolenie Z i pielęgnowane w Internecie, które umilają grudniowe dni i stają się wyznacznikiem udanych świąt.

Światła, kamera, Vlogmas!

Jednym z najważniejszych elementów Świąt dla pokolenia Z stały się vlogmasy – codzienne filmiki pokazujące życie twórców, za pomocą których odlicza się do Wigilii. Pierwszego dnia ubieramy choinkę, trzeciego odwiedzamy jarmark bożonarodzeniowy, a dwudziestego pakujemy prezenty. Ten digitalowy kalendarz adwentowy staje się bezpieczną przestrzenią dla widzów. Odbiorcy mogą codziennie liczyć na nowy film i odnaleźć w nim lekarstwo na przedświąteczną samotność. To właśnie rytualność vlogmasów stała się ich największą siłą, treść schodzi tu na drugi plan.

Niestety, często format ten stanowi dla twórców nie przestrzeń na dzielenie się prawdą, ale komercyjne zagranie, które zwyczajnie opłaca się tworzyć. Mimo to vlogmasy pozostają nową i ważną kulturowo tradycją. Ukazuje ona, że święta przestały być wydarzeniem wyłącznie rodzinnym. W przestrzeni cyfrowej stały się doświadczeniem wspólnotowym – czymś tworzonym codziennie oraz wspólnie mimo różnic i odległości.

Dwadzieścia cztery okienka

Innym elementem, bez którego nie funkcjonują nowoczesne święta są kalendarze adwentowe. Jest to jedna z najprzyjemniejszych tradycji, która bardzo szybko ewoluowała pod wpływem konsumpcjonizmu i Internetu. Początkowo można było w nich znaleźć biblijne wersety, a jeszcze kilka lat temu głównie wielokształtne pralinki z czekolady. Dziś kalendarze adwentowe wydawane są przez niemal wszystkie znane marki. Pojawiają się w każdej tematyce, od zabawek po luksusowe kosmetyki – a ich ceny potrafią sięgać nawet kilku tysięcy złotych.

Codzienne otwieranie okienka z niespodzianką jest świetną i niewinną zabawą. Jednocześnie to produkt kultury nadmiaru i świątecznego marketingu oraz nieskończone źródło internetowego contentu. To właśnie twórcy najczęściej sięgają po bardzo drogie kalendarze, żeby na oczach widzów otwierać kolejne okienka i oceniać ich zawartość. Jest to format, który co roku w grudniu króluje na YouTubie, generuje ogromne zasięgi i umila młodym odbiorcom świąteczny czas.

Jedno święto, dwie płaszczyzny

Internet jest jednym z najważniejszych kanałów komunikacji pokolenia Z, dlatego hybrydowy charakter świąt stał się czymś naturalnym. Gen Z nie tylko odbiera świąteczne treści internetowe, ale coraz częściej je współtworzy. Aktywni w internecie nastolatkowie i młodzi dorośli tworzą własne minivlogmasy i świąteczny content. Posiadanie szerokiego grona odbiorców nie jest tu wymogiem. Najważniejsze jest kreowanie klimatu świąt i czerpanie z tego radości.

Chociaż świąteczna estetyka online bywa często wyidealizowana i nierealistyczna, konsumpcja tych treści i budowanie atmosfery pomaga lepiej przygotować się do przeżycia tego okresu w świecie offline. W czasie zimowego przytłoczenia poczucie bliskości i miłość nabierają szczególnego znaczenia. Święta oczami Gen Z to dychotomiczna opowieść – rozpoczęta pierwszym vlogmasem, a zakończona wspólnym śpiewaniem kolęd przy wigilijnym stole.

Źródło zdjęcia: Freepik

28 grudnia 2025

Krewni na zamówienie 

W życiu każdego człowieka może dojść do sytuacji, gdy zabraknie wokół niego najbliższych. Rodzina, przyjaciele, partner – nie zawsze będą tam, gdzie najbardziej ich potrzebujemy. A gdyby ich brak można było rozwiązać za pomocą pieniędzy? Gdyby istniała usługa krewnych do wynajęcia, którzy nigdy nas nie zawiodą? Okazuje się, że nie jest to aż tak abstrakcyjny koncept. 

Czytaj dalej ➜