Plant parents – moda czy powrót do romantyzmu?

4 listopada 2025

Na parapetach, na szafach i zwisając z sufitu – niewielkie rośliny można trzymać wszędzie i mają szeroką gamę zastosowań. Niektórzy kładą kaktusa na biurku, a inni zbierają całą kolekcję roślin. Otaczają je szczególną opieką, jaką kojarzylibyśmy z zajmowaniem się dzieckiem lub ukochanym pupilem. Kim są i co jest ich motywacją?

Rośliny doniczkowe to zawsze aktualny temat. W świecie ozdób, wystroju wnętrz czy ekologii – w każdej kategorii znajdą swoje miejsce, by zaistnieć. Kolekcjonowanie roślin domowych w mieszkaniach jest wciąż narastającym hobby, które cieszy się ogromną popularnością. Chodzi o modę, czy kryje się za tym coś więcej?

Zielone trendy

Od dłuższego czasu posiadanie roślin w domach jest trendem na wnętrzarskich portalach. Coraz więcej osób przekonuje się do tego, by zbierać doniczki ze względów zdrowotnych i estetycznych. Szczególnie w dużych miastach popularna stała się koncepcja “urban jungle”, czyli wypełnianie nowoczesnych wielkomiejskich wnętrz taką ilością roślin, żeby mieszkanie przypominało małą dżunglę. Często przy użyciu gatunków egzotycznych uzyskuje się efekt orientalności wnętrza inspirowanej lasem tropikalnym, jego świeżością i naturalnością. Urban jungle to styl wystroju wnętrz, którego centrum stanowią rośliny, a jego amatorzy z premedytacją otaczają się gęstą zielenią liści.

Jednak działa to też w drugą stronę – z łatwością można dostosować rośliny i doniczki do pożądanego stylu. W zależności od kolorystyki można wybrać liście o barwie zimnej lub ciepłej zieleni, ale również o kwiatach lub owocach. Jako stały element przestrzeni domowej postrzega się doniczki. Ich kolory, kształty i materiał dobiera się w zestawieniu z meblami i innymi dodatkami. Istotną sprawą jest ich położenie we wnętrzach. W mniejszych przestrzeniach sprawdzają się pnącza i rośliny wiszące. W takich mieszkaniach pojawiają się zyskujące na popularności ogrody wertykalne, czyli uprawy w ułożeniu pionowym. Podobnie miejsce oszczędzają tzw. ekościany, które pojawiają się również w większych domach, firmach czy przestrzeniach wspólnych, tworząc miłe dla oka oraz przyjazne dla środowiska wnętrze.

Tak jak każdy element wnętrza podążający za modą, również pośród kwiatów znajdują się okazy bardziej lub mniej pożądane. Niektóre gatunki są ponadczasowe, inne pojawiają się na chwilę, a potem odchodzą w zapomnienie. Są gatunki, takie jak monstery, które kupowane są nie ze względu na wygląd czy właściwości. Ich wybór jest spowodowany przez pewien trend, który zagościł pośród internautów. Dostępne są również katalogi, pokazujące najpopularniejsze rośliny i to, w jaki sposób można nimi przyozdobić wnętrze.

Rodzice dla roślin

Nie wszyscy jednak postrzegają rośliny tylko jako dodatek, są osoby, które za cel biorą sobie opiekę nad kwiatami. Najczęściej nie kupują ich dla wyglądu, a na “adopcję” ich składa się wiele różnych czynników. Zbierają rośliny od znajomych, kupują okazy chore z zamiarem uratowania ich. Przynoszą doniczki z różnych miejsc, jeśli tylko mają miejsce w domu – są to tzw. plant parents, którzy nie dbają o modę i wystrój wnętrza wybierając nowych podopiecznych.

Jakie jest ich nastawienie do roślin? Do swoich zielonych przyjaciół podchodzą w sposób bardzo osobisty i emocjonalny. Każda roślina w ich kolekcji traktowana jest z należytą uwagą i troską. Właściciele starannie dbają o jej indywidualne potrzeby, dopasowując warunki pielęgnacji do gatunku, temperamentu czy nawet „nastroju” danej rośliny. Często nadają swoim kwiatom imiona. Niekiedy przypisują im także określone cechy charakteru, zachowań lub osobowości, jakby były istotami myślącymi i czującymi. Taka personifikacja sprawia, że między człowiekiem a rośliną rodzi się silna, emocjonalna więź. Tworzy się relacja, która wykracza poza zwykłe hobby i w naturalny sposób zbliża ich do przyrody. W efekcie rośliny stają się dla nich czymś więcej niż tylko elementem wystroju wnętrza – zajmują miejsce podobne do domowych pupili, a nawet członków rodziny.

Romantyzm nowocześnie

Niezależnie od tego z jakiego powodu ludzie wypełniają swoje domy roślinami – jest to symbol powrotu do natury. Ruch w kierunku przyrody utożsamiany jest z ideą romantyzmu, zachwytem naturą i chęcią przebywania w dzikich, nieskalanych działalnością ludzkości, miejscach. Można się zatem zastanawiać, czy współcześnie nie staramy się wrócić do tej tradycji. Nawet jeśli zamiast wybrać się na łono natury, sprowadzamy ją do miasta i własnego miejsca zamieszkania.

Podobnie jak romantyzmie, współcześnie wiąże się rośliny z wizją spokoju i odpoczynku. Najczęściej kierowani tą motywacją, otaczamy się zielenią. Chociaż dziś wiążemy to z właściwościami roślin – ich zdolnością filtrowania lub nawilżania powietrza, często przyjemnym, świeżym zapachem – wciąż widzimy w roślinach harmonię, która pomaga w skupieniu i radzeniu sobie ze stresem. Podążając za filozofią romantyczną, plant parenthood cechuje się duchowym połączeniem z naturą i sprowadzeniem jej do żywej, myślącej istoty. Opieka nad roślinami przynosi spokój i odpowiada na współczesną potrzebę odpowiedzialności ekologicznej.

Motywowani różnymi czynnikami mieszkańcy miast, ale nie tylko, otaczają się w domowej przestrzeni roślinami wszelkich rozmiarów i gatunków. Niektórym taki dodatek po prostu pasuje do wnętrza, wypełnia wystrój i nadaje mu życia. Inni próbują stworzyć ze swoich mieszkań dżunglę, gromadząc na potęgę egzotyczne okazy. Część nawiązuje z naturą emocjonalne połączenie poprzez personalne traktowanie roślin. Niezmiennie jednak, obecność tych ozdób w życiu jest przydatna i może pozytywnie wpływać na ludzi bez względu na to czy nadają kwiatom imiona, czy dobierają doniczkę pod kolor komody.

4 listopada 2025

Informacje i publicystyka
Zofia Nowakowska

Grudniowe gesty ciepła

Grudzień to miesiąc, w którym chłód za oknem kontrastuje z ciepłem naszych serc. To czas, gdy pomoc drugiemu człowiekowi nabiera

Czytaj dalej »
Kultura
Anna Wielgocka

Widowisko ponad intrygę

„Iluzja 3” powraca jako kontynuacja serii, która kiedyś przyciągała pomysłowością, tempem i efektownymi zabiegami. Tym razem jednak trudno oprzeć się

Czytaj dalej »
Informacje i publicystyka
Mikołaj Kołodziejski

Dziś brakuje nam Keynesa

Współczesna Polska i Europa żyją w złudzeniu, że rynek potrafi regulować się sam. To echo starej, skompromitowanej wiary w dogmat

Czytaj dalej »