Przez półtorej godziny oczekiwane jest od nas pozostanie w pozycji siedzącej. Bez płakania nad filozoficzno-lingwistycznymi zagadnieniami jak „a czym jest krzesło?” i „czy pośladki mogą być krzesłem?”. Ze wzrastającą świadomością dobrej postawy i popularnością zajęć takich jak „zdrowy kręgosłup”, uwagę trzeba poświęcić także krzesłom używanym do nauki.
Z powodu lat edukacji musimy pamiętać o ciężkich tornistrach, grubych repetytoriach, za dużych butelkach na wodę i za małych ławkach. Istnieje wiele typów ławek i krzeseł, jakich możemy doświadczyć na naszym uniwersytecie. Od klasycznej ławki jak w szkole publicznej, po te bliżej spokrewnione z klęcznikami niż z biurkiem w pokoju.
Prosto z Novum
W większości pomieszczeń na Collegium Novum znajduje się typowy zestaw, jak w podstawówkach. Najpewniej jest to najliczniejsza grupa. Największą wadą jest ich ciasne ustawienie. Graniczy z cudem wejście tam, a co dopiero wtedy, gdy trzeba wyjść do łazienki czy podejść do tablicy. Ogólnie krzesła są niewygodnie twarde, a jedyny ich plus jest taki, że istnieją – mówi jedna ze studentek. Mały odstęp pomiędzy krzesłami jest zwłaszcza odczuwalny, gdy na fakultet przyjdzie więcej osób, niż się wpisało na USOS-ie. Ich twardość jest minusem. A jakie są plusy? Możliwość łatwego przenoszenia i kompozycja w pomieszczeniu, często nadużywana w formie przekraczania pojemności samej sali. Porównanie ich do ławek z podstawówek jest być może dobrą teorią co do ich oryginalnego pochodzenia. Nie ujmuje to im jednak praktyczności i klasyczności.
Innym typem siedzeń, jakie możemy spotkać, są czarne, szerokie i z poduszkami. Największa ich populacja żyje w bibliotekach, ale występują także w wielu salach zajęciowych. W pomieszczeniach konferencyjnych wpasowują się wręcz idealnie. Cierpią jednak na tę samą przypadłość, co zwykłe, drewniane krzesła – nadużycie ich w za małych salach.
Ławy kościelne z Piekła
Są też takie, których użycie najpewniej nie jest uzasadnione recyklingiem, a „nowoczesnym podejściem” do stolarstwa. Wyróżniające się kątem innym niż prostopadle do podłogi, blat tych oferowanych ławek nie szczyci sobie ani rozmiarem, ani praktycznością. Zamiast tego obdarza nas szansą na odtworzenie scen ze mszy na naszych łokciach. Ich najbardziej zauważalną osobliwością nie jest jednak blat czy mały rozmiar, ale skośność samego siedzenia. Czy to sposób zamontowania, czy lat na zawał może przerazić nagłe pociągnięcie nie tylko w tył, ale i w dół.
Rzadziej są spotykane krzesła modą prosto z domowej jadalni albo nawet typu przydzielonego wykładowcom! Świadkowie zeznają, że siedziska te są miękkie, wysokie, mają podłokietniki i przymocowane dodatkowe oparcie, na którym można powiesić kurtkę. Można dojść do wniosku, że jest to gatunek krzeseł biurowych.
W aulach siedzenia są często tymi najbardziej wyczekiwanymi dla uczęszczających na zajęcia do budynków w centrum miasta. Na Morasku w większości sal jest taki sam rodzaj krzeseł – klapowane siedziska – których obicie materiałem nie jest wybitnie miękkie. Ale wspólnym wnioskiem studentów jest, że „lepsze to niż goła deska”. Po zajęciu miejsca, można przed sobą znaleźć stoliki, trochę większe niż format A4, grube i stabilne. Pod nimi znajdują się koszyki na torby czy kurtki. Jedną z reakcji na tę informację było „Ale luksus!”. Ich wada jest taka sama, jaką mają siedzenia spotykane w teatrze. Rzędy są dość blisko siebie, więc gdy ktoś wychodzi do łazienki czy idzie do tablicy, to zajmuje to cały proces. Ewakuacja nóg z przejścia, często samych studentów z rzędu… W niektórych salach są te lepsze, nieróżniące się co do wygody, ale z większym odstępem pomiędzy rządami. Poza krzesłami biurowymi jest to jedna z najlepszych opcji na uniwersytecie.
Amerykanie…
Na koniec przechodzimy do typu amerykańskiego. Można tylko marzyć, że jest to jedynie wymysł z amerykańskich horrorów. Jednak w rzeczywistości są to ławki z przyłączonym do siebie stoliczkiem tylko po jednej stronie. Najczęściej z prawej, co nie sprzyja osobom leworęcznym. Lecz żadna ze spotkanych osób praworęcznych również nie wypowiedziała się na ich temat pozytywnie. Z przeróżnych nośników informacji, jedynymi, jakie choć odrobinę mieszczą się na ich powierzchni, są tablet i zeszyt A5. Po ich położeniu nie ma miejsca na nic innego niż butelka wody czy podręcznik, które są zazwyczaj potrzebne do lektoratów. Na nieszczęście naszych pleców to te ławki są przeważnie używane w salach do nauki języka na Collegium Novum i Heliodori. Utrudnia to nie tylko sporządzanie notatek oraz naukę, ale również stanowi zagrożenie dla zdrowia. Brak miejsca skutkuje bardzo kreatywnymi rozwiązaniami studentów, z użyciem nie tylko ławki sąsiada, ale również własnych nóg jako stolika.
Przeróżne doświadczenia z siedziskami w miejscach edukacji tylko podkreślają istotność dbania o swój własny kręgosłup. Wiele z siedzisk dostępnych na uniwersytecie zasługuje na krytykę. Trzeba pamiętać, że jakiekolwiek zmiany są najzwyczajniej ograniczone przez budżet. Nawet w rodzinnych domach krzesła nie spełniają wymogów ergonomiczności czy wygody, ale zawsze warto dążyć nieco dalej, jeżeli chodzi o zdrowie.
Źródło zdjęcia: opracowanie własne


