Nowy rok, nowi my!

9 stycznia 2026

Tradycyjnie, wraz ze zmianą kalendarza, zmieniają się nasze priorytety. Nadszedł czas na świeże postanowienia i cele. Nowe obrazy i wizje życia tworzące się w naszych głowach nie znają granic. Ale czy tym razem uda nam się pożegnać stare wersje nas? Czy za rok będziemy w stanie odhaczyć wszystkie punkty z tej ambitnej listy?

Pierwszy stycznia to dzień, który dla wielu oznacza nowy rozdział. To czas, kiedy swój początek otrzymują nasze nowe odsłony. Ustalamy je na różne sposoby, zapisujemy w głowie lub w jakiś sposób materializujemy. Opcji jest wiele, dlatego każdy, bez wyjątku, może znaleźć coś dla siebie. Cel jednak jest jeden – wytrwać w swoich założeniach i stać się lepszą wersją siebie.

Północny powiew świeżości

Widząc na zegarku cztery zera, zapominamy o tym, co było, i z dumnie uniesioną głową zaczynamy nową drogę. Wcześniej z niecierpliwością wyczekujemy tego emocjonującego momentu i przygotowujemy plan działania. Należy jednak zadać kluczowe pytanie: po co? – Ludzie tworzą postanowienia noworoczne, ponieważ potrzebują wierzyć, że nowy rok da im nowe możliwości i coś się w ich życiu zmieni na lepsze. Ta wiara pomaga im nadawać sens własnej egzystencji. Z perspektywy psychologicznej jest to związane z chwilowym wzrostem optymizmu, motywacji i nadziei – stwierdza psycholożka Oliwia Samelak. 

Ustanawianie noworocznych celów to obecnie jeden z głośniejszych tematów w przestrzeni publicznej. Zewsząd docierają do nas efektowne listy planów innych osób, wywołując potrzebę podążania za tłumem. Nie chcemy czuć się inni – gorsi – bo nie jesteśmy otwarci na zmiany. Stają się przez to swoistym „must have”, bez którego wielu nie przewraca strony kalendarza. – Zdarza się również, że ludzie tworzą postanowienia noworoczne z powodu presji społecznej. Taką postawę odzwierciedla cytat: „Wszyscy robią postanowienia, to ja też muszę” – dodaje dr Samelak. Ten aspekt podkreśla również coachka Aleksandra Borowska. – Ludzie tworzą postanowienia noworoczne, ponieważ chcą coś zmienić, wdrożyć jakieś cele w swoje życie lub po prostu czują, że wymaga tego od nich presja społeczna czy kulturowa.

Między wizją a rzeczywistością

Liczba pomysłów na uatrakcyjnienie życia jest ogromna. Dlatego ważne jest, aby je w jakiś sposób usystematyzować, nie odsyłając żadnego z nich przedwcześnie w zapomnienie.  Obecnie popularnym sposobem na zebranie swoich wizji są tak zwane „vision boardy”, czyli tablice marzeń. Najprościej mówiąc, są to graficzne wizualizacje naszych celów. – Tworzymy je po pierwsze dlatego, że ostatnimi czasy jest taka moda. To jest efekt naśladowania innych. Po drugie, taka mapa marzeń daje nam (pozorne) poczucie kontroli nad przyszłością. Mózg bardzo chce przewidywać przyszłość, żeby zapobiec cierpieniu. Tworzymy je też po to, żeby dokonać refleksji nad tym, co jest dla nas ważne. Tworzymy, bo wizualizacja naszych marzeń sprawia nam przyjemność i czujemy się dzięki temu dobrze – wyjaśnia psycholożka Oliwia Samelak.

Po sporządzeniu takiej mapy jej rolą nie jest jednak tylko przechowanie i zapamiętanie pomysłów. Nie chodzi o bycie ozdobnikiem na ścianie czy ekranie urządzenia. – Takie mapy marzeń po pierwsze uświadamiają nam, czego chcemy. Po drugie, dzięki temu, że to zwizualizujemy, szukamy sposobów, żeby to osiągnąć – dodaje dr Samelak. Wspomniane funkcje mapy marzeń podkreśla także autorka jednej z nich. – Zdecydowałam się stworzyć vision board, ponieważ jestem wzrokowcem, a wizualne przedstawienie moich marzeń i celów pomaga mi lepiej je uporządkować, ustalić ich hierarchię i plan działania. Oglądanie jej w ciągu roku pomaga mi utrzymać motywację, a dodatkowo ułatwia wyobrażenie sobie moich marzeń w życiu realnym – dzieli się Sandra, fotografka.

Zapętlony styczeń

Po ustaleniu wszystkich celów przychodzi czas na ich realizację. Wdrożenie działań w życie nie jest skomplikowanym procesem, a poparte przypływem motywacji jest wręcz formalnością. Inną sprawą jest jej utrzymanie. W 2022 roku w badaniu Forbes Health/One Poll wykazano, że swoich postanowień noworocznych trzymamy się średnio przez 3,74 miesiąca. Dlatego, jeśli chcemy być ponad to, musimy odpowiednio się przygotować od samego początku. – Przede wszystkim należy ustalić cele, które są SMART – konkretne, mierzalne, osiągalne, ważne i określone w czasie. Ważne jest, aby skupić się na nawyku samodyscypliny, a nie motywacji, która nie jest stała – podkreśla Aleksandra Borowska. 

Niezwykle istotne jest również źródło ustalanych celów. Jak wspomniały ekspertki, ludzie często ulegają presji społecznej, która nie stanowi dobrego kompasu przy wyznaczaniu osobistych ścieżek. – Przede wszystkim postanowienia muszą być oparte o to, co ważne w życiu jednostki, czyli o jej najgłębsze wartości. Podkreślam, że chodzi o jej osobiste wartości; a nie mamy, brata czy koleżanki z Facebooka. Jeśli postanowienia są „zanurzone” w osobistych wartościach, to równie dobrze można je robić w listopadzie albo w każdym innym miesiącu – zaznacza dr Oliwia Samelak.

Na własnych zasadach

Należy też pamiętać, że nie jesteśmy maszynami do odhaczania kolejnych elementów z listy. Nie bierzemy udziału w żadnym wyścigu. Ważne, aby w tym wszystkim nie zapominać o własnym komforcie i istocie tego przedsięwzięcia, czyli samorozwoju. – Duże postanowienia muszą być rozpisane na małe kroki, bo nawet słonia da się zjeść po kawałku. Równie ważne jest posiadanie wsparcia przy realizacji swoich zamierzeń, zarówno emocjonalnego, jak i instrumentalnego czy informacyjnego. Wsparcie społeczne jest najbardziej potrzebne w momencie pokus, które na pewno będą się pojawiały na drodze. Działania, które prowadzą do realizacji celów muszą również sprawiać radość. Nie sposób wytrwać w działaniach, które nie sprawiają nam żadnej przyjemności. I na koniec – nie należy kurczowo trzymać się swoich zamierzeń. Lepiej być elastycznym i modyfikować je w zależności od sytuacji – dodaje psycholożka.

Wraz z początkiem nowego roku czy – jak niektórzy to nazywają – rozdziału, warto przyjrzeć się więc swoim postanowieniom. Może się okazać, że ich zgodność z naszymi wewnętrznymi potrzebami jest na poziomie równym zeru. Stopień ich przemyślenia również może finalnie okazać się przeszkodą. Ale nic straconego – noworoczne cele wcale nie muszą startować pierwszego stycznia, z zegarkiem w ręku. W końcu to wizje tego, jak chcemy, żeby wyglądało nasze życie przy ostatniej kartce kalendarza. Żyjmy więc w zgodzie ze sobą i nie ulegajmy estetyce rodem z Pinteresta. Może uda nam się dotrzeć do miejsca, które widzimy w naszej wyobraźni.

Źródło zdjęcia: Freepik

9 stycznia 2026

Krewni na zamówienie 

W życiu każdego człowieka może dojść do sytuacji, gdy zabraknie wokół niego najbliższych. Rodzina, przyjaciele, partner – nie zawsze będą tam, gdzie najbardziej ich potrzebujemy. A gdyby ich brak można było rozwiązać za pomocą pieniędzy? Gdyby istniała usługa krewnych do wynajęcia, którzy nigdy nas nie zawiodą? Okazuje się, że nie jest to aż tak abstrakcyjny koncept. 

Czytaj dalej ➜