„Zaczęło się od kłamstwa”

22 grudnia 2025
"Żywy czy martwy" to trzecia części serii "Na noże"

Zbrodnia niemożliwa i sekrety kleru. Kolejne zagadki, których nikt nie potrafi rozwiązać, tajemnice rodzinne pogrzebane przed laty i zaginiony majątek – tym wita widzów trzecia część serii „Na noże”. Nowa historia detektywistyczna zaskakuje liczbą zwrotów akcji i dramatycznych wyznań.

Słynny detektyw Benoit Blanc podejmuje kolejną sprawę w filmie „Żywy czy martwy”. W produkcji, która premierę miała 12 grudnia w główną rolę ponownie wcielił się Daniel Craig. Aktor znany jest między innymi z roli Jamesa Bonda. Czym zaskakuje w tej części serii?

Nowe śledztwo

Widz poznaje fabułę poprzez przybliżenie mu historii księdza Juda Duplenticy’ego (Josh O’Connor). Ma to miejsce jeszcze przed rozpoczęciem sprawy i przybyciem na miejsce detektywa Blanca. Poznając genezę ciągu zdarzeń, odbiorca widzi opowieść z perspektywy młodego księdza, byłego boksera. Ze względu na nieprzyjemny incydent władze kościoła przenoszą go do wiejskiej parafii prowadzonej przez plebana Jeffersona Wicksa (Josh Brolin). Mężczyzna szybko spostrzega, że jego przełożony ma niekonwencjonalne sposoby na przewodzenie wiernymi. Pojawiają się między innymi agresywne kazania, niezdrowe nawyki i kościół wypełniony jedynie garstką stałych bywalców na mszy.

Nastroje wobec nowego księdza od samego początku nie są pozytywne. Z każdym dniem spotyka się on z coraz większą wrogością pośród parafian. Nic zatem zaskakującego, że gdy na mszy w niewielkim pomieszczeniu ginie Jefferson Wicks, ksiądz Jud zostaje głównym podejrzanym policji i lokalnej społeczności. Tymczasem sprawa nie jest tak oczywista, jakby mogło się zdawać na pierwszy rzut oka. Zafascynowana niezwykłym śledztwem szeryf Geraldine Scott (Mila Kunis) prosi słynnego detektywa, Benoit Blanca, o pomoc w rozwikłaniu „zbrodni niemożliwej” – zagadki wyciągniętej prosto z kryminału, w której ofiara zostaje zamordowana w pustym pokoju.

Opowieść zatacza koło i traci osobisty punkt widzenia, kiedy dotychczasowy narrator – ksiądz Jud – spisuje swoje zeznanie i wspomnienia z wydarzeń, które doprowadziły go do tego momentu. Od tej chwili akcja tylko się zagęszcza, coraz więcej sekretów wychodzi na światło dzienne, a lista podejrzanych się wydłuża. Blanc nie daje się zrazić i podąża za wszystkimi wątkami, dopóki nie uda mu się dojść do sedna sprawy.

Morderstwo na plebanii

Trzecia część „Na noże” jest osadzona w świecie kleru. Głęboko dotyka zagadnienia duchowości i stanowisk kościelnych. Na początku przestawia sprawę w dość prześmiewczym świetle – księża bez powołania, zsyłki do wiejskich parafii jako środki dyscyplinowania i łamanie celibatu. Spowiedź zostaje nieistotnym rytuałem, który nawet bez skruchy odpuszcza wszystkie grzechy. Po tym pierwszym wrażeniu pojawia się jednak druga strona medalu, ukazująca refleksje nad wiarą i powołaniem.

Sprawa morderstwa pokazuje kontrast między dwojgiem księży – młodym Judem i starszym plebanem. Jefferson Wicks nie traktuje swojej posady poważnie, zbierając wokół siebie tylko wiernych, którzy mają go za swojego guru. Każdego nowego przybysza szkaluje z ambony podczas kazania, zniechęcając go do siebie i dalszego odwiedzania kościoła. Kieruje się w życiu chciwością i dumą, kreując siebie na Boga i Mesjasza. Jego przeciwieństwem jest Jud, będący uosobieniem powołania. Przez swoją trudną przeszłość chce pomagać innym i wspierać ich w trudnych momentach. Rozmowa z wiernymi nigdy nie jest dla niego stratą czasu, a w Bogu znajduje siłę.

Kontekst religijny sprawia także, że Benoit Blanc wraca myślami do swojej przeszłości. Po raz pierwszy w filmie pokazuje prywatne informacje o sobie, uzewnętrzniając się w obliczu rozmowy o wierze i duchowości. Atmosferę podkreśla to, że sprawa toczy się w okolicy świąt wielkanocnych, a morderstwo obraca się w zagadnieniach śmierci i zmartwychwstania.

Zbrodnia niemożliwa

Detektyw Blanc po raz kolejny podejmuje śledztwo zawiłe i pełne ukrytych wątków. Z jednego podejrzanego tworzy się cała lista, a każdy motyw jest lepszy od poprzedniego. Ostateczny sprawca i powody do zbrodni są zawsze ukryte. Tak jest i w tym przypadku, dowody się gromadzą, wątków przybywa, lecz do samego końca nie wiadomo, kto tak naprawdę jest mordercą. Czy zbrodnia została dokonana przez nienawiść, chciwość, czy była zwykłym przypadkiem? A może motyw jest jeszcze bardziej nieoczywisty – zaginione rodzinne majątki lub nieślubne dzieci?

Trzecia część serii zmienia schemat działania. Pierwszy film „Na noże” zaczynał się od klarownej sytuacji, przedstawiała ona dokładnie, jak doszło do zbrodni, pokazywała widzowi, kto jest mordercą. Później okazywało się, że jest to tylko jedna wersja zdarzeń, przedstawiona z jednej z perspektyw, a kolejno odkrywane wątki ukazują prawdziwego sprawcę. Drugi epizod („Glass Onion”) nie daje wskazówek dotyczących zabójcy, prezentuje wszystkich podejrzanych, a śledztwo rozwija się wraz z upływającymi minutami seansu. Najnowszy film natomiast stawia przed widzem sprawcę idealnego. Ma on motyw i sposobność, ale jednocześnie nie pozwala uwierzyć w jego winę. Chociaż nowe wątki działają na jego niekorzyść, to nie jego ma się chęć oskarżać, poszukując innych możliwych podejrzanych.

„Żywy czy martwy” to wyważone połączenie kryminału i komedii, łamiące cienką granicę między żartem a refleksją. Produkcja trzyma w napięciu do ostatniej chwili, bawi i pobudza ciekawość. Zawiłej i interesującej fabule towarzyszy gwiazdorska obsada, w której skład, oprócz wcześniej wspomnianych, wchodzą między innymi Glenn Close, Andrew Scott, Kerry Washington czy Jeremy Renner. Czy te czynniki rzeczywiście składają się na wyjątkowy i pełen emocji seans? Najlepiej przekonać się o tym samemu.

Źródło zdjęcia: oficjalny materiał promocyjny

22 grudnia 2025

Krewni na zamówienie 

W życiu każdego człowieka może dojść do sytuacji, gdy zabraknie wokół niego najbliższych. Rodzina, przyjaciele, partner – nie zawsze będą tam, gdzie najbardziej ich potrzebujemy. A gdyby ich brak można było rozwiązać za pomocą pieniędzy? Gdyby istniała usługa krewnych do wynajęcia, którzy nigdy nas nie zawiodą? Okazuje się, że nie jest to aż tak abstrakcyjny koncept. 

Czytaj dalej ➜