Wszystkie strony cielesności. Recenzja wystawy „Zawilgocenie” Mii Dudek 

17 lipca 2026

Od 17 kwietnia do 31 maja w Galerii Fotografii poznańskiego Centrum Kultury Zamek obejrzeć można było osobliwą ekspozycję zdjęć autorstwa Mii Dudek. „Zawilgocenie” odzwierciedla momenty, w których ciało wykracza poza swoje ramy. Symbolicznie prezentuje wykroczenia i transformacje zarówno ciała, jak i przestrzeni oraz oniryczną podróż poza czas i miejsce, w którym się znajdujemy.

Pochodząca z Sosnowca artystka w swojej twórczości skupia się na ukazaniu wrażliwości ludzkiego ciała w relacji z betonową, brutalistyczną architekturą. Dotychczas skupiała się na ciele ciężarnej kobiety, obecnie temat cielesności powraca i skłania do refleksji nad przemijaniem i wpływem wywieranym na człowieka przez przestrzeń. Ale także ciąża i macierzyństwo znajdą tu swoje odzwierciedlenie. Przedstawione w sposób symboliczny, jako ogromne siły, które pochłaniają, kreują i wylewają się poza ramy życia.

Przeciek, rozlanie, wsiąkanie

Wystawa to zestawienie fotografii ludzkiego ciała, różnego kształtu i rodzaju grzybów oraz elementów wystroju wewnętrznego. Brutalistyczna architektura to swoisty powrót artystki do czasów swojej młodości. Widzimy wannę oraz wazę i misę. Są to wyjątkowe elementy instalacji. Intrygują, bo nie wiemy, czy możemy ich dotknąć. Te zwyczajne przedmioty, odpowiednio ustawione i otoczone enigmatycznymi fotografiami wyglądają na zupełnie wyjątkowe. Dodatkowo ustawione są na tle fotografii, przedstawiające je same. Wprawia to odbiorcę w hipnotyczny nastrój i poczucie kontynuacji. Czujemy się, jakbyśmy właśnie znaleźli się w środku fotografii. Nie tylko odbieramy wystawę – jesteśmy wewnątrz niej.

Wszystko zostało surowo wykończone i kojarzy się z poprzednią epoką. Ciało przedstawione na zdjęciach jest naturalne, czyli nieidealne, piegowate, czasem zmarszczone. Niejednolite i nieprzewidywalne. Ciało jest podatne na swoje otoczenie. Opresyjna architektura wpływa na nie, wyznacza jego formę i odbija się w niej. W wannie widać instalację przedstawiającą grzybnie podobne do tych z fotografii. Są one destrukcyjne, ale przywołują na myśl także płodność. Są zdolne do wytwarzania nowego życia, podobnie jak ludzkie ciało. A tym wszystkim kieruje wilgoć. 

Tytułowe zawilgocenie ma więc wymiar symboliczny. To proces niszczenia, rozkładu i nieuchronnego upływu czasu. Elementy wnętrza pod wpływem wilgoci zaczynają grzybieć, „chorować” i niszczyć się. Po ścianie spływają kolorowe smugi, które wydają się rozprzestrzeniać wokół nas. Grzybnie wchłaniają się w ściany, a następnie wypływają na powierzchnię w postaci kolorowej eksplozji. Drugą stroną symboliki jest więc rozmnażanie i nowe życie, transformacja. Jest to zjawisko obecne na skórze, w architekturze, ale również w niedosłownym znaczeniu w ludzkiej pamięci, tak samo podatnej na upływ czasu. Pamięć jest bowiem nieustannie przekształcana i zmieniana. Pamiętamy wyrywki naszych przygód, nieświadomi, jak wiele kryje się pod powierzchnią. Wystawa konfrontuje nas z własną pamięcią i ograniczeniem. Zmusza do refleksji nad zmianami, które dokonują się wokół nas. Wilgoć w pracach Dudek objawia się jako coś intymnego, ale przede wszystkim naturalnego. 

Wystawa Dudek porusza. Połączenie fotografii z elementami instalacji pozwala odbiorcy na lepsze zrozumienie idei, którą kierowała się artystka. Na poczucie tytułowego zawilgocenia wpływają także kolory, które wypełniają salę wystawową. Człowiek rezonuje z przestrzenią, w której się znajduje oraz z wilgocią, która zarówno niszczy i daje nowy początek. Polecam wystawę każdemu, kto lubi klimaty enigmatyczne, może nawet oniryczne, a także każdemu, kto docenia pokazywanie zjawisk prozaicznych w sposób kreatywny. Wyczekujcie jej powrotu i poświęćcie jej chwilę, kiedy nadarzy się okazja.

Źródło zdjęcia: Karolina Kubiak

17 lipca 2026