Władza, wiara, duchowość

12 lipca 2026

Ostatni weekend kwietnia był czasem rozkwitów, ciepła i nastrojów skłaniających ku swobodnej refleksji nad rozwojem. Na deskach Teatru Wielkiego w Poznaniu był to jednak czas rozważań poprzez cofanie się w czasie. Świeże, zakotwiczone w teraźniejszości spojrzenie miało skierować się ku najwybitniejszej operze Karola Szymanowskiego z XX wieku, której akcja nieprzypadkowo rozgrywa się w XII wieku.

„Król Roger” (reż. Krzystof Cicheński, premiera: 24 kwietnia 2026), bo o nim mowa, jest dziełem przez samego kompozytora uznanym za wybitne. Od prapremiery w 1926 roku przemierzyło ono cały świat – zachwycając na arenie międzynarodowej swoja poetyckością, symboliką odwołującą do mitów i wielowiekowej tradycji literackiej oraz teatralnej. Głębia intelektualna przeplata się tu z wnikliwą wiwisekcją emocji i motywów bohaterów, którzy uwikłani są w bardzo konkretne konteksty kulturowe i filozoficzne.

Podróż zewnętrzna czy wewnętrzna?

Opowiadając o „Królu Rogerze”, nie warto zaczynać od jego akcji, bo jest ona równie istotna, co i nastrój oraz scenerie utworu. One wyróżniają to dzieło spośród innych. Szymanowski – niczym poeta doby romantyzmu – po powrocie ze swojej podróży na południe Europy chciał odzwierciedlić w nowej sztuce swoje przemyślenia, a także impresje egzotycznego piękna. Fascynacja kulturą antyczną i arabską są tym, co zostało uwypuklone w scenografii oraz fabule. Nawet sama konstrukcja opery została zbudowana zgodnie z tymi zainteresowaniami, bowiem jej trzy akty są określane bardzo wymownie jako: bizantyjski, orientalny i helleński. Statyczność dramaturgii sprzyja budowanej w tym dziele nastrojowości i zgłebianiu psychologii postaci oraz refleksji filozoficznej. Egzotyka i wyróżnione tradycje kulturowe służą podkreślaniu przeciwstawnych wzorców, które oddają dwaj główni bohaterowie: tytułowy protagonista i jego antagonista, Pasterz.

Komu wierzyć?

Muzyczna opowieść Szymanowskiego jest historią osadzoną w pewnej wyobrażonej wariacji średniowiecznej Sycylii, która jedynie na pozór wydaje się konstrukcyjnie prosta. Do chrześcijańskiego królestwa Rogera, sprawiedliwego władcy, wprowadzony zostaje chaos. Niepokojący lud mistyk i prorok, nazwany przez autora jakoby parabolicznie Pasterzem, zwraca ludzi ku obcej wierze. Ten teologiczno-polityczny niepokój jest w kontekście historyczno-kulturowym wiernym odwzorowaniem nastrojów epoki: XII wiek to czas bulli papieskich dotyczących zwalczania herezji, a w konsekwencji tworzących podwaliny normatywne Wielkiej Inkwizycji. Równie wiernie odwzorowane jest uznawanie przez bohaterów władcy za sędziego, który musi wydać wyrok: Pasterz ma umrzeć czy nie? Lud zgodnie skanduje, że powinien zostać ukarany. 

Ten niepozorny, historycznie zasadny zarys jest jednak tylko szkieletem złożonej historii, której misterność podkreśla w swojej wizji reżyserskiej Cicheński. Wprowadzenie Pasterza na salę i jego arie o własnej wierze oraz roli indywidualności jednostki w procesie odnajdowania boskości wprowadzają chaos na dworze. Jego przekonania o wierze były sprzeczne z tym, co znali poddani Rogera – były obce, a zatem niebezpieczne. Głosami sprzeciwiającymi się kultywacji przekonania o zagrożeniu inności byli żona króla, Roksana, oraz jego arabski mędrzec, Edrisi – chcieli, aby władca poznał lepiej samozwańczego proroka przed wydaniem wyroku.

Otwarcie się na myśl Pasterza jest jednak inicjacją wielkiej duchowej przemiany głównego bohatera. I nie tylko jego – filozoficzny charakter utworu jest silnie naznaczony biografią Szymanowskiego. W nocie prasowej promującej tytuł Cicheński wskazał, że kompozytor, słuchając jednego z pierwszych wykonań dzieła, powiedział  „Roger – to ja”. Zdanie to jest odwołaniem do konfrontacji Gustave’a Flauberta z odzwierciedleniem siebie samego we własnej powieści realistycznej „Pani Bovary”, celowo „pozbawionej” wątków biograficznych (fr. „Madame Bovary, c’est moi”, „Pani Bovary to ja”).

Jest to zatem modernistyczna historia o przejściu poza kategorie konfliktu tragicznego. Klęska nie określa tu bohatera, żyjącego między żywiołami apollińskim i dionizyjskim, lecz trwanie w zgodzie z własną tożsamością i przekonaniami pomimo upadku kultury, tradycji czy nawet i całej cywilizacji. Nieprzypadkowo w scenografii trzeciego aktu znajdują się porozrzucane na scenie kawałki wielkiego, antycznego pomnika, który nie jest ostatecznie poskładany. I wojna światowa, która odebrała rodzinie Szymanowskich wszystko (dobytek, ziemię…), zmieniła całą rzeczywistość społeczną – a artysta był uczestnikiem oraz obserwatorem wielkich przemian. Dzieło stało się znakiem czasów.

Język muzyki

Historia o konfliktach międzyludzkich i wewnętrznych, świadomości własnego „ja” oraz jego zależności od innych. Jest zarazem inteligentną krytyką myślenia czarno-białego, skierowanego na nieustającą potrzebę wydawania osądów. Każdy z tych aspektów zawarty jest w muzyce, która odzwierciedla nastrój libretta oraz doznania duchowe i psychiczne bohaterów. Partie arii są długie i powolne, aby budzić napięcie, które subtelnie uwypukla zamysł Szymanowskiego na partyturę. Pisał on bowiem indywidualne partie dla każdego z instrumentów, co stanowi o niezwykłej wrażliwości na szczegół kompozytora. Każdy element konstytuujący spektakl miał znaczenie, wpisywał się w złożoną refleksję. Również i ten dźwiękowy.

„Król Roger” to niezwykłe doświadczenie duchowe – opowiadające religijno-mitologiczną symboliką o niepokojach XX wieku, które towarzyszą nam do dziś. Jest historią o wierze nie tylko teologicznej, ale i we własne przekonania, władzy nie tylko nad innymi, ale i własnym życiem.

Źródło zdjęcia: Oficjalny materiał promocyjny

12 lipca 2026