W złotym blasku chwały

19 kwietnia 2026

Zgiełk, okrzyki, wyczekiwanie i blask fleszy. To wszystko, jak co roku, miało miejsce w Dolby Theatre w Los Angeles. Setki gwiazd zostały zaproszone, aby wspólnie celebrować to wyjątkowe święto kina. W tym roku odbyła się już 98. ceremonia wręczenia Oscarów – najważniejszych statuetek w Hollywood.  

W tegorocznej edycji nominowanych było wiele świetnych produkcji. Jak zawsze jednak same nominacje nie gwarantowały statuetki. Dlatego jedni okazali się niespodziewanymi wygranymi, a inni – wielkimi przegranymi. Mimo różnorodności filmów, na prowadzenie wyszły takie, o których niekoniecznie było głośno. Zatem nie wszyscy faworyci mieli szansę wyjść na scenę i stanąć w blasku fleszy. 

Światła, kamera, akcja! 

15 marca czerwony dywan zapełnił się najważniejszymi osobistościami świata kina. Elle Fanning, Timothée Chalamet, Kate Hudson czy Leonardo DiCaprio to tylko nieliczni z nominowanych w tym roku. Zjawiskowe kreacje gwiazd zachwycały na każdym kroku. Efektowne suknie, szykowne garnitury szyte na miarę czy dwuczęściowe zestawy podkreślały prestiż wydarzenia.

Gdy goście zasiedli w teatrze, przyszedł czas na rozpoczęcie wydarzenia. Głównym prowadzącym był Conan O’Brien, amerykański komik, który nie szczędził żartów. Podczas otwarcia ceremonii odniósł się do kontrowersji związanej z Chalametem, który podczas jednego ze swoich wywiadów zlekceważył operę i balet. Przez to na aktora wylała się lawina krytyki, a jego negatywny komentarz obiegł cały świat, wywołując tym samym niemałe oburzenie. Na gali O’Brien obrócił całą sytuację w żart, dodając, że obydwie społeczności są wściekłe – że pominął jazz.  

Przechodząc do nagród, pierwszą kategorią była najlepsza aktorka drugoplanowa. Statuetkę wręczyła Zoe Saldaña, która w ubiegłym roku sama zdobyła ją za „Emilię Pérez”. Jej następczynią okazała się Amy Madigan za rolę ciotki Gladys w horrorze „Zniknięcia”. Tym samym zapewniła tej produkcji jedyną nominację, a zarazem jedyną statuetkę.

Następnie na scenę weszli Channing Tatum i Will Arnett, którzy ogłosili zwycięzców w dwóch kategoriach. W pierwszej – najlepszy pełnometrażowy film animowany – wygrał film „K-popowe łowczynie demonów”, który okazał się międzynarodowym hitem 2025 roku. Najlepszym krótkometrażowym filmem animowanym została kanadyjska produkcja „The Girl Who Cried Pearls”, autorstwa Chrisa Lavisa i Maćka Szczerbowskiego – reżysera polskiego pochodzenia.

Następnie pojawiły się Anne Hathaway i Anna Wintour, które promują nadchodzący sequel „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Obie zapowiedziały, kto wygrywa za najlepsze kostiumy oraz najlepszą charakteryzację i fryzury. W tym przypadku obydwa Oscary zdobył „Frankenstein” Guillerma del Toro. Jak najbardziej zasłużenie, gdyż kreacja Stwora i stroje wszystkich postaci były przepiękne.  

Coś nowego nie zaszkodzi 

Co ciekawe, w tym roku dodano nową kategorię – najlepszy casting. Oscara za obsadę zdobyła „Jedna bitwa po drugiej”, która okazała się czarnym koniem tegorocznej edycji. Leonardo DiCaprio, Sean Penn, Benicio del Toro czy Teyana Taylor zapewnili dominację filmu nad resztą produkcji.  

Statuetkę za najlepszego aktora drugoplanowego otrzymał Sean Penn za rolę pułkownika Lockjawa, zapewniając kolejną nagrodę dla „Jednej bitwy po drugiej”. Następnie znany duet z „Avengersów” – Chris Evans i Robert Downey Jr. – zapowiedzieli nagrody w dwóch kategoriach: najlepszy scenariusz oryginalny i najlepszy scenariusz adaptowany. W pierwszej zwyciężyli „Grzesznicy” Ryana Cooglera, którzy w tym roku pobili historyczny rekord liczby nominacji, zdobywając ich aż szesnaście. W drugiej po raz kolejny wygrała „Jedna bitwa po drugiej”, dodając kolejną statuetkę do kolekcji.  

Oscara za najlepszą muzykę dostali, nie bez powodu, „Grzesznicy”. Muzyka w tym filmie jest nieziemska i idealnie wpasowuje się w mroczny klimat produkcji. Z kolei w kategorii najlepszy dźwięk zwyciężyło, o dziwo, „F1”, które w ten sposób zapewniło sobie jedyną statuetkę. A nagrodę za najlepsze efekty specjalne zgarnęła produkcja Jamesa Camerona – „Avatar: Ogień i popiół”.  

Bez dwóch zdań najlepszym filmem międzynarodowym okazała się „Wartość sentymentalna” z gwiazdorką obsadą na czele, m.in. Stellanem Skarsgårdem, Elle Faning i Renate Reinsve. Pomimo wielu nominacji jest to jedyna statuetka dla tego filmu. 

Następnie Lionel Richie ogłosił zwycięzcę w kategorii najlepsza piosenka oryginalna. Rywalizacja była zacięta między „Golden” z „K-popowych łowczyń demonów” a „I Lied to You” z „Grzeszników”. Obydwie były najpopularniejsze z nominowanych, jednak w tym przypadku utwór z filmu animowanego zwyciężył. Na scenie pojawili się także Zendaya i Robert Pattinson, którzy wspólnie reklamują swój nadchodzący film „The Drama”. Para wręczyła statuetkę w kategorii najlepsza reżyseria twórcy „Jednej Bitwy Po Drugiej” – Paulowi Thomasowi Andersonowi.  

Zwycięzca bierze wszystko 

Pod koniec wieczoru przyszedł wreszcie czas na ogłoszenie zwycięzców w najbardziej wyczekiwanych kategoriach. Zeszłoroczny zwycięzca Adrien Brody pojawił się na scenie, aby wręczyć Oscara najlepszemu aktorowi pierwszoplanowemu. W tym roku wydawało się, że nie będzie żadnej walki – większość sądziła, że to trzydziestoletni Timothée Chalamet zgarnie nagrodę. Uważano, że jego występ w „Marty Supreme” jest rolą jego życia, a poza tym Oscar mu się należy za całokształt dorobku aktorskiego. 

I wszystko na to wskazywało – aż do momentu nieszczęsnego wywiadu, w którym według wielu się pogrążył. Tym samym stracił szacunek wielu fanów, a przez to być może szansę na spełnienie swojego zawodowego marzenia. Ostatecznie to Michael B. Jordan zwyciężył za podwójną rolę w „Grzesznikach”, gdyż zagrał dwóch bliźniaków: Smoke’a i Stacka. Pomimo wygranej, pojawiło się wiele kontrowersji odnośnie tego, że aktor nie zasłużył na Oscara, ponieważ był najsłabszy spośród wszystkich nominowanych.  

Podobnie jak wcześniej, zeszłoroczna zwyciężczyni za rolę w „Anorze” – Mikey Madison – wręczyła statuetkę w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa. W tym roku wygraną okazała się Jessie Buckley za rolę Agnes w „Hamnecie”. Tym samym pokonała Emmę Stone, którą wielu uważało za faworytkę za rolę w „Bugonii”. Jak widać, rola Buckley w dramacie historycznym okazała się lepsza i bardziej wstrząsająca od innych, co zapewniło jej zwycięstwo.  

Na zakończenie gali na scenę wyszli Nicole Kidman i Ewan McGregor – duet ze słynnego filmu „Moulin Rouge”. Para ogłosiła zwycięzcę w kategorii najlepszy film. I choć było aż dziesięciu nominowanych, wygranym okazał się lider tegorocznej gali – „Jedna Bitwa Po Drugiej”. Produkcja zyskała łącznie sześć Oscarów, co jest najlepszym wynikiem w tym roku.  

Nie tylko statuetki 

Tegoroczną 98. galę uświetniły różne występy muzyczne, jednak do najważniejszych należą dwa –prezentujące utwory nominowane w kategorii najlepsza piosenka oryginalna. Kilkanaście artystów zaprezentowało „I Lied to You” z „Grzeszników”. Klimatyczna piosenka z filmu o wampirach za każdym razem wywołuje ciarki i sprawia, że powraca się pamięcią do scen z produkcji. Podczas drugiego występu można było usłyszeć słynne „Golden” z „K-popowych łowczyń demonów”. Wymagająca piosenka została wykonana przez EJAE, Rei Ami i Audrey Nunę – koreańskie piosenkarki, śpiewające jako główne bohaterki animacji.

Finalnie czarnym koniem tegorocznej gali okazała się „Jedna Bitwa Po Drugiej”, która zdobyła najwięcej statuetek – 6 z 12 nominacji, co jest imponującym wynikiem. Wydawało się, że to „Grzesznicy” zmiotą konkurencję z planszy, ponieważ zdobyli aż 16 nominacji. Jednak są jednym z największch przegranych, ponieważ wygrali jedynie 4 Oscary. „Frankenstein” zdobył 3 statuetki, co jest dobrym wynikiem przy 8 nominacjach. Z kolei „K-popowe łowczynie demonów” wygrały wszystkie swoje kategorie, czyli łącznie 2 Oscary. Największym przegranym okazał się „Marty Supreme”, który nie otrzymał żadnej nagrody z 9 nominacji, mimo że przez wielu był uważany za najlepszy film 2025 roku, m.in. dzięki fenomenalnej roli Chalameta.  

Źródło zdjęcia: Pixabay

19 kwietnia 2026