Minęło osiem lat od premiery ekranizacji najpopularniejszej powieści Stephena Kinga pod tytułem „To”. Twórcy postanowili stworzyć prequel filmu w postaci serialu. Tym razem historia rozgrywająca się w miasteczku Derry zyskuje znaczne rozwinięcie wielu niedopowiedzeń z filmów. Jest krwawo, brutalnie i niebezpiecznie, co nie wróży dobrze mieszkańcom przeklętego miasta.
„To: Witajcie w Derry” to serial, którego akcja dzieje się dwadzieścia siedem lat przed wydarzeniami z „To”. Bohaterami są dzieci, które – jak się z czasem okazuje – są krewnymi postaci z filmów. Od pierwszych minut nie wiadomo, co tak właściwie się dzieje. Widz dopiero z każdym kolejnym odcinkiem odkrywa kto jest kim i co w rzeczywistości oznaczają wszystkie wymyślne potwory.
Czego najbardziej się boisz?
Fabuła jest zbliżona do tej z filmów, gdyż to dzieci są głównymi bohaterami prowadzącymi śledztwo dotyczące masowych zniknięć. Fabuła skupia się jednak wokół Lilly, Marge, Willa, Ronnie i Rickiego. Cała piątka, po makabrycznej śmierci przyjaciół, stara się dowiedzieć, jak do tego doszło. Mimo tego, że dorośli nie wierzą w istnienie dziwacznych straszydeł, nieustraszone dzieci nie poddają się. Zbierają poszlaki, zacieśniają więzi oraz tropią mordercę nie z tej ziemi. Schodzą nawet do mrocznych kanałów, licząc na to, że to tam znajdą odpowiedzi na mnożące się pytania. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że za tym wszystkim stoi przerażający klaun Pennywise. Pozaziemska istota przybiera formę ich największych lęków i prześladuje z dystansu, ukazując im się jako krwawe zmory.
Mgliste uliczki i szalone umysły
Przede wszystkim „To: Witajcie w Derry” to uczta dla fanów horroru. Ten serial to kwintesencja grozy. Przez wszystkie odcinki odczuwalne jest nieprzyjemne napięcie spowodowane niewiedzą, co za chwilę nastąpi. Na każdym kroku klimat zachwyca mrokiem i czającymi się w ciemnych kątach straszydłami. Powoli buduje się cała otoczka, tak charakterystyczna dla osnutego tajemnicą Derry. Ukazane wizje podważają zaufanie do postaci, gdyż nie wiadomo, czy są prawdziwe, czy też są widziadłami zesłanymi przez Pennywise’a.
Można uznać, że serial został oparty na portretach psychologicznych postaci. Każdy bohater jest rozwinięty na tyle, że poznajemy jego skryte lęki czy traumy, co sprawia, że staje się bardziej wiarygodny. Ciągłe wizje są dla nich utrapieniem, a w niektórych przypadkach prowadzą do szaleństwa. Jest to zatem połączenie jumpscare’ów ze złożoną tematyką psychologiczną. W ten sposób serial zyskuje na wartości, bo mimo początkowej monotonii później nabiera tempa.
Jeśli chodzi o efekty specjalne, nie są one najlepszej jakości. Dziwaczne potwory są obrzydliwe i mało przerażające, zwłaszcza w pierwszych odcinkach. W niektórych momentach można się zastanawiać, czy nadal ogląda się serial dla dojrzałych widzów, czy to może parodia całego uniwersum. Jest to dość absurdalne, zważywszy na fakt, że w filmach takie niepowodzenia nie występowały, pomimo odleglejszej daty produkcji. Wszystko ratuje jednak niesamowita, przerażająca kreacja Pennywise’a, w którego ponownie wcielił się Bill Skarsgård. Jest to prawdopodobnie najlepiej skonstruowana postać w całym serialu, gdyż na każdym kroku zaskakuje swoim okrucieństwem. I choć pojawia się dopiero w piątym odcinku – warto na to czekać!
Nie wszystko musi być idealne
Nie można oczywiście zapomnieć o bardzo dobrej grze aktorskiej, która utrzymała wysoki poziom produkcji. Jako pierwszego należy wymienić już wcześniej wspomnianego Billa Skarsgårda, który w roli klauna jest po prostu fenomenalny. To, co zaprezentował w siódmym odcinku zasługuje na wszelkie nagrody. Idealnie oddaje on charakter krwiożerczego, bezdusznego, upiornego Pennywise’a, który nawiedza mieszkańców Derry. Jego demoniczny śmiech wywołuje gęsią skórkę, sprawiając, że niejeden widz może zasłaniać oczy przed tym makabrycznym potworem.
Na pochwałę zasługuje również Chris Chalk, wcielający się w Dicka Halloranna. Jest on wojskowym, którego nawiedzają dziwaczne wizje dotyczące jego przeszłości. Posiada nadprzyrodzone zdolności, które umożliwiają mu połączenie z samym Pennywise’em. Nic więc dziwnego, że to jego najczęściej prześladuje klaun. Chalk idealnie przedstawił Halloranna miewającego majaki. Ukazał naturę tej postaci, tym samym sprawiając, że jest ona jedną z najlepiej napisanych oraz zagranych roli w całym serialu.
Wszystko ma sens
Ponieważ serial jest prequelem, pojawia się wiele nawiązań do filmów, zatem przed seansem warto nadrobić starsze produkcje. Samo zakończenie jest jednak dużym zaskoczeniem, gdyż to tam twórcy zawarli największe zwroty akcji. Trzeba przyznać, że cały serial wyszedł znakomicie i co najważniejsze, zdobył uznanie fanów na całym świecie. Nie pozostało nic innego, jak czekać na kolejne sezony, ujawniające przeszłość tego jakże upiornego uniwersum.
Źródło zdjęcia: oficjalny materiał promocyjny


