Pyrkon jest tego wart?

28 lipca 2025
[my_coauthors]

Pyrkon to największy festiwal fantastyki w Polsce i jeden z największych w Europie, odbywający się co roku w Poznaniu, na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich (MTP). W 2025 roku Pyrkon odbył się w dniach 13-15 czerwca. Czy udało się organizatorom utrzymać poziom? 

Pyrkon, na pewno utrzymał coroczną tradycję i tym razem pobił rekord odwiedzających – w tym roku festiwal odwiedziło aż 66 785 uczestników. Dla porównania rok temu było ich około 58 tysięcy. Tak ogromne zainteresowanie sprawiło, że organizatorzy już zdecydowali się na wprowadzenie zmian dotyczących przyszłorocznej edycji – między innymi ograniczono liczbę dostępnych biletów. Efekt tej decyzji widoczny już był przy sprzedaży biletów typu early birds, które wcześniej były dostępne przez około dwa dni, a w tym roku rozeszły się w mniej niż pięć minut.

Festiwal fantastyki

Pyrkon reklamuje się jako festiwal fantastyki dla małych i dużych. Jednakże już od dłuższego czasu łączy on w sobie wszystko co geekowskie, nerdowskie i około fantastyczne. Anime i manga na dobre zadomowiły się w programie wydarzenia. Pamiętam czasy, gdy zagorzali fani „klasycznej” fantastyki oburzali się z tego względu, a dziś nikogo już nie dziwią cosplayerzy z anime stojący ramię w ramię z pięknymi elfami czy czarownicami. Choć wciąż czuć tu konwentowy klimat sprzed lat, to zarówno skala, jak i poziom organizacji festiwalu wskazują, że mamy do czynienia z wydarzeniem zupełnie innej ligi.

Rekord atrakcji

Tegoroczny Pyrkon nie tylko pobił rekord frekwencji, ale również zaoferował rekordową liczbę atrakcji. Organizatorzy przygotowali 2400 punktów programu, zaprosili 280 gości i zorganizowali ponad 30 koncertów, więc było w czym wybierać. Program podzielono na około 20 tematycznych stref, takich jak Strefa Naukowa, Komiksowa, Gamingowa, Fanów Klocków LEGO czy Wioski Fantastyczne, co znacznie ułatwiało poruszanie się po terenie festiwalu w poszukiwaniu rzeczy, które interesowały uczestników.

Znane twarze

Pyrkon to nie tylko dobra zabawa oraz atrakcje, to też znane w świecie „fantasy” twarze, które są zapraszane na festiwal jako goście. Uczestnicy mogą zrobić sobie z nimi zdjęcie, zbić piątkę, czy dostać autograf. W tym roku największą „pyrkonową gwiazdą” była Bonnie Wright – aktorka znana z roli Ginny Weasley w serii filmów o Harrym Potterze. Tłumy przyciągnęli też Tim Downie (Baldur’s Gate III) oraz Mark Sheppard, szeroko rozpoznawalny jako Crowley z serialu „Nie z tego świata”. Dla polskich fanów nie lada gratką była możliwość spotkania z aktorami głosowymi z gier z serii pt. „Wiedźmin”: Jackiem Rozenkiem, Agnieszką Kunikowską i Beatą Jewiarz.

Koncerty i niekończąca się impreza

Jeśli chodzi o część muzyczną, największym wydarzeniem był bez wątpienia koncert „Wiedźmin: Muzyka Kontynentu”, zorganizowany z okazji 10-lecia premiery „Wiedźmina 3: Dziki Gon”. Muzyka zabrzmiała na żywo dzięki orkiestrze i zespołowi Percival Schuttenbach. Oprócz tego na scenach Pyrkonu wystąpili m.in. Studio Accantus, Gloryhammer, Łydka Grubasa oraz Rolling Quartz.

Tyle rzeczy do zrobienia, że ostatecznie nie robi się nic

Jako osoba, która jeździ na konwenty od dłuższego czasu, mam niesamowity problem z poprawnym zagospodarowaniem czasu na tego typu wydarzeniach. Na Pyrkonie jest podobnie, mogę śmiało stwierdzić, że poznański festiwal ma właśnie z tym problem. Jest tyle rzeczy, które człowiek chciałby zrobić, że ostatecznie nie wiadomo w co włożyć ręce. A najgorsze są wydarzenia żetonowe, do których by mieć pewność, że się dostanie trzeba w miarę szybko się zapisać – przypomina to trochę walkę o bilety na koncert znanego zespołu – żetony na Maskaradę (konkurs cosplay), czy koncert zespołu Accantus rozchodzą się w sekundę. No ale jak posiada się wcześniej zarezerwowane miejsce na takim evencie, to teoretycznie prościej sobie jakoś plan dnia ułożyć. Teoretycznie, bo nadal przejście z jednego końca targów do drugiego zajmuje naprawdę sporo czasu. Z tego wszystkiego człowiek wychodzi zmęczony, ale i tak ma poczucie, że coś ważnego mu umknęło.

Warto czy nie warto?

Jak zaczyna się dyskusję o Pyrkonie, to zawsze pojawia się kwestia cen biletów, które, niestety z roku na rok są coraz większe. To już nie te czasy, kiedy za 3 dni w ostatecznej puli (tej najdroższej) płaciło się mniej niż 100 złotych. Teraz to koszt około 3-krotnie większy. I pojawia się pytanie, czy Pyrkon jest warty tych pieniędzy? I odpowiedź brzmi, to zależy. Bilety na Pyrkon, to niestety nie jedyne koszta tego przedsięwzięcia. Pyrkon to też nocleg, dla osób spoza Poznania, to też dojazd, jedzenie, cosplay. Z 300 złotych szybko nam może wyjść tysiąc albo nawet dwa, czyli kwota, za którą można już ogarnąć wakacje albo polecieć na większy, zagraniczny event pokroju Dokomi. Jeśli Pyrkon jest dla ciebie „świętem fandomu”, jedziesz ze względu na skalę, gości, koncerty i klimat, masz plan i budżet – prawdopodobnie będziesz zadowolony. Jeśli jednak liczysz każdy grosz, nie lubisz tłumów i wolisz mniejsze, tańsze, bardziej kameralne konwenty, to spokojnie możesz odpuścić bez poczucia, że tracisz „must have”. 

W skrócie Pyrkon jest imprezą premium w premium cenie – jak to nie boli – bierz bilet i jedź śmiało, ale jak boli, wybierz coś mniejszego i będziesz równie szczęśliwy. Bawiłam się bardzo dobrze i jestem w 100% pewna, że przyszłorocznej edycji również nie odpuszczę.

Źródło zdjęcia: Olga Michalska

28 lipca 2025