Po raz trzeci i ostatni wyszedł nowy sezon serialu dla nastolatków pt. „Szkoła Złamanych Serc”. Uratowany przez wiernych fanów, zasłużył na przyzwoite domknięcie wątków uwielbianych bohaterów. Nowe dramaty, wielkie rozstania i lekkomyślne decyzje doprowadzają do hucznego zakończenia historii ekipy z liceum Hartley High.
Choć produkcja jest dziwaczna, a postaci nietuzinkowe, serial jest jednak oceniany przez publiczność pozytywnie. Z pewnością dużą rolę odgrywa tu tematyka, która jest dość aktualna, zwłaszcza dla młodych odbiorców. Trudne wątki pokazano w sposób raczej zabawny i „na luzie”, przez co przekaz jest jasny. Czy trzeci sezon dorównuje jednak pozostałym?
Niewymazywalne błędy
Najlepsze przyjaciółki od dzieciństwa – Amerie i Harper – wraz z paczką znajomych z liceum pokonują trudy klasy maturalnej. Oczywiście nie są one za bardzo pochłonięte nauką, gdyż ten aspekt nie jest dla nich priorytetem. Po tragicznym pożarze, który zakończył poprzedni sezon, znów najważniejsza jest zabawa i korzystanie z życia. Pierwszy odcinek trzeciego sezonu już od pierwszych minut jest chaotyczny i napakowany akcją. I choć Amerie ambitnie postanawia zdać egzaminy końcowe i nie pakować się więcej w kłopoty, los ma inne plany.
Podczas żartobliwej bitwy uczniów na pistolety z piankową amunicją nagle pojawiają się niemal nadzy mężczyźni w kominiarkach, którzy obrzucają uczniów balonikami z wodą. W całym tym zamieszaniu zabierają głowę maskotki Hartley High – ptaka ibisa. Tym samym wywołują ogromny chaos i gniew ekipy. Okazuje się, że złodziejami są uczniowie konkurencyjnej szkoły prywatnej, świętego Bruna. Bohaterowie za wszelką cenę chcą odzyskać swoją własność, a gdy im się to nie udaje, planują zemstę. Podczas jej organizowania nie biorą jednak pod uwagę tego, że coś może pójść nie tak. W ten sposób rodzą się nowe kłopoty i dramaty, które mogą nawet zagrozić ukończeniu szkoły.
Raz, dwa, trzy
Sama fabuła nie jest szczególnie ciekawa. Powtarzający się przez większość odcinków motyw zemsty z czasem staje się nudny. Nie jest to zły wątek, jednak rozciągnięcie go na niemal osiem odcinków nie było dobrym pomysłem. Zdecydowanie brakuje dynamiki typowej dla poprzednich sezonów. Przez to nowe odcinki wydają się wręcz zbędne, gdyż losy bohaterów nie są wystarczająco rozwinięte.
Oczywiście to nie tak, że trzeci sezon jest beznadziejny. Pojawiają się wątki poboczne i tematy bardzo charakterystyczne dla klimatu serialu, które zarazem ratują go w ogólnej ocenie. Z każdym kolejnym odcinkiem odnosi się jednak wrażenie, że Amerie i Harper nie są już tak samo autentyczne. Pozostali bohaterowie –Darren, Malakai, Quinni, Ca$h, Sasha, Spider, Missy czy Ant – również nie są tak intrygujący jak wcześniej.
To już jest koniec…
Domknięcie pewnych wątków i losów bohaterów było zdecydowanie potrzebne, jednak samo wykonanie nie zadowala. Wielkie dramaty w pewnym stopniu niszczą relacje miłosne i przyjaźnie, a niektóre decyzje są bezsensowne i do niczego nie prowadzą. Przyszłość Amerie, Harper i ich przyjaciół ukazano w swoistym epilogu, który niejednego może zaskoczyć.
Samo podsumowanie wyszło bardzo dobrze – pokazuje dalsze losy ekipy z Hartley, które nie są usłane różami. Jedni wyjeżdżają na drugi koniec świata, drudzy spełniają marzenia, jeszcze inni szukają swojego celu w życiu, a kolejni muszą ponieść konsekwencje swoich czynów. I mimo że z czasem wszystko kończy się szczęśliwie, pozostaje pytanie: dlaczego ten sezon jest gorszy od pozostałych?
Źródło zdjęcia: oficjalny materiał promocyjny


