Jak rzeczywiście wytresować smoka

7 sierpnia 2025
[my_coauthors]

Smoki powróciły, ale spokojnie – nie stanowią zagrożenia dla ludzkości. Te fikcyjne stworzenia wleciały bowiem na ekrany kin, dzięki nowej aktorskiej adaptacji filmu animowanego. Studio Dreamworks postanowiło ożywić ziejące ogniem istoty i pokazać widzom historię ich relacji z wikingami w realistycznym wydaniu. Czy zabieg ten okaże się sukcesem, czy dołączy do grupy nieudanych prób przeniesienia animacji do rzeczywistości?

„Jak wytresować smoka” to uwielbiany przez wielu hit o niezwykłej przyjaźni Czkawki i Szczerbatka. To również historia o tym, że nikt nie powinien być oceniany przez pryzmat nie zawsze trafnych wyobrażeń. Ale przede wszystkim to lekcja przebaczania i walki o swoje, wychodząc poza narzucone ramy. Kultowości tego dzieła nie trzeba podkreślać, świat smoków pokochany przez widzów doczekał się nawet trzech pełnometrażowych filmów oraz serialu animowanego. Tak duże zainteresowanie uniwersum – w świetle obecnych trendów – musiało zwiastować aktorską wersję przygód z wyspy Berk.

Cienka linia

Po wyjściu z seansu trzeba przyznać, że ma się wrażenie, jakby smoki istniały naprawdę. Cienka granica między fikcją a rzeczywistością to coś, co w dużym stopniu udało się studiu Dreamworks. Obserwując smoki, można pomyśleć, że są prawdziwymi zwierzętami, które możemy spotkać na niebie podczas spaceru. Dużo dodała również sceneria, która zapiera dech w piersiach. Przepiękne tereny Irlandii Północnej, Islandii czy Wysp Owczych nadały mocnego i majestatycznego charakteru, dzięki któremu czuć przygodowy klimat ekranizacji. 

Kwestią sporną mogą okazać się aktorzy, ale – co warto zaznaczyć – dotyczy to każdego aktorskiego remake’u animacji. Prawdziwy człowiek nie jest w stanie idealnie odwzorować cech zawartych w kreskówkowych rysach postaci, które obrazują ich charakter. Do tego nigdy nie dorówna animowanym bohaterom pod względem mimiki i ekspresji emocji – ciężko bowiem podkręcić je komputerowo. Niezaprzeczalnie zostali oni jednak dobrani niemalże perfekcyjnie, świetnie odwzorowując wygląd oryginalnych postaci. 

Warto podkreślić fakt przeniesienia elementów animacji do adaptacji praktycznie 1:1, nawet w kontekście ruchów kamery. Jest to oczywiście kwestia gustu – jedni będą fanami tego zabiegu, inni niezupełnie. Nie zmienia to faktu, że można poczuć się dokładnie tak, jak wyobrażano sobie oglądając pierwowzór. Przeniesienie się do rzeczywistego świata przeżywając każdy element fabuły, to świetne doświadczenie dla niejednego fana tego uniwersum. Nie postawiono tu na ogromne pokłady świeżości, ale być może był to strzał w dziesiątkę – zważając na niezbyt udane wirtuozyjne ruchy innych producentów. Dużą cegiełkę dołożyła tutaj także reżyseria, za którą stał Dean Deblois – autor oryginalnej animacji. Zdecydowanie miało to wpływ na zachowanie ducha pierwowzoru. 

Własna ścieżka

Po latach twórcy przypominają nam ponownie o istocie zrozumienia, przyjaźni i silnej woli, co pokazują za pośrednictwem historii głównego bohatera. Czkawka reprezentuje odmienne do swojego rodu nastawienie wobec smoków. Zamiast wrogów, którzy wyrządziły wikingom krzywdę, zaczyna dostrzegać w nich przyjaciół. Pokazuje nam tym samym, że nie należy oceniać innych przez pryzmat jakiegoś wydarzenia. Czasami do różnych czynów skłaniają nas nieprzyjemne okoliczności, niedające nam wyboru. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy złymi osobami. Smoki nie plądrowały wioski wikingów z przyjemności, robiły to ze strachu – dla własnego przetrwania. Wystarczyło tylko bliżej je poznać i spróbować zrozumieć, aby to dostrzec.

Relacja Czkawki i Szczerbatka to również świetny przykład siły przyjaźni. Wzajemny szacunek i zrozumienie doprowadziły do ogromnego zżycia się obu bohaterów. Pokazują oni tym samym, jak ważna jest tego typu relacja w życiu człowieka. Taka, w której nieważne co by się działo, jeden stanie za drugim, nawet w najgorszym momencie. Taka, która daje nadzieję, a czasem nawet ratuje życie. Wystarczy najzwyczajniej w świecie się poznać, potraktować jak czystą kartkę, którą zapełni wspólna historia, a nie niejasna przeszłość. 

W końcu producenci wskazują nam na istotę silnej woli. Czkawka żył pod presją swojego ojca i całej społeczności, miał postawione konkretne wymagania. W jego sercu grała mu jednak inna melodia. Nie chciał być pogromcą smoków, chciał żyć z nimi w harmonii. Wyłamanie się z narzuconego schematu nie było jednak łatwe, tym bardziej będąc synem wodza. Wielka odwaga, jaką wykazał się młody wiking, pokazuje, że wszystko jest możliwe, wystarczy tylko uwierzyć w siebie i trwać w swoich przekonaniach.

Live action wysokich lotów

Trzeba przyznać, że całokształt adaptacji prezentuje się naprawdę bardzo dobrze na tle pozostałych aktorskich wersji animacji. Można nawet zaryzykować, że nowa odsłona „Jak wytresować smoka” wspięła się na samo podium. Niełatwo jest przenieść do rzeczywistości bajkę, co dodatkowo narażone jest na wprowadzanie zmian związanych z coraz to nowymi trendami. 

Udało się to jednak w przypadku przygód z wyspy Berk. Ich nowa odsłona zachowała ducha pierwowzoru, pozostając w praktycznie niezmienionym kształcie. Dzięki temu możemy przeżyć całą animację w bardziej realistycznym wydaniu bez obaw o pominięcie jakiegoś wątku. Niełatwo jest uzyskać taki efekt w przypadku adaptacji live action, ale w tym przypadku się udało – to jedna z nielicznych tego typu produkcji, która może być chętnie oglądana na przemian z oryginałem.

Źródło zdjęcia: oficjalny materiał promocyjny

7 sierpnia 2025