Halloween latem?

4 września 2026

Co roku latem zdarzają się chłodniejsze dni, które przywodzą nam na myśl nieuchronnie zbliżającą się jesień i Halloween. Nieustanny deszcz i temperatura poniżej dwudziestu stopni sprawiają, że automatycznie przenosimy się do następnej pory roku. Od jakiegoś czasu takie zjawisko określa się jako „Summerween”.

Summerween pochodzi z odcinka serialu animowanego „Wodogrzmoty małe”, który swoją emisję miał w 2012 roku na Disney Channel. Pokolenie Z, mając sentyment zarówno do tej animacji, jak i beztroskiego dzieciństwa, przyjęło tę nazwę. Podczas takich chłodniejszych dni, celebrują klimat Halloween latem, podobnie jak serialowe postacie. 

Straszne lato

Summerween to po prostu połączenie lata i Halloween w jednym słowie. Zwłaszcza nastolatkowie i młodzi dorośli przyjęli tę „tradycję” i każdy na swój sposób celebruje święto duchów latem. Jednak, oprócz typowego zamiłowania do Halloween, ukazuje się również przywiązanie ludzi do samej pory roku, czyli jesieni. 

Bohaterowie „Wodogrzmotów Małych” podczas wakacji uznali, że Halloween jest zbyt dobrym świętem, żeby obchodzić je wyłącznie 31 października. Przebrali się w stroje i chodzili od domu do domu, żeby zebrać słodycze. Jednak zamiast wycinania twarzy w dyniach, postanowili wykorzystać do tego arbuzy. Cały klimat odcinka po wielu latach spodobał się szerszej publiczności i tak powstał viralowy trend obchodzenia summerween. 

Można by pomyśleć, że jest to dość dziwaczne, jednak ma swój sens. Otóż kiedy upalne dni zamieniają się w deszczowe i chłodne, następuje czas na zmianę ubrań, repertuaru, lektur, a może nawet i wystroju wnętrz? Ludzie na różnorakie sposoby zatapiają się w fenomenie summerween. Jednak chyba najpopularniejszą aktywnością staje się oglądanie filmów grozy. Horrory i slashery są wprost idealne na deszczowe dni, z dozą potworów, morderców czy zjawisk nadnaturalnych. Fani summerween lubią się bać, a te gatunki filmowe z pewnością
im tego strachu dostarczą. „Lśnienie”, „Halloween”, „To”, „Krzyk” czy „Piątek trzynastego” to idealne propozycje do obejrzenia. 

Oprócz filmów, liczy się także literatura. Z chęcią sięga się po kryminały, thrillery czy właśnie horrory, żeby móc poczuć ten dreszczyk emocji. Powieści Stephena Kinga czy Harlana Cobena z pewnością nie rozczarują fanów summerween. 

Upiorne tradycje

Bardzo typowe, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, są s-mores, czyli opiekane nad ogniskiem pianki z czekoladą włożone między dwa krakersy. Z kolei bardziej kreatywni fani tego trendu tworzą niesamowite przekąski w kształcie dyni czy duchów, dokładając wszelkich starań, żeby były jak najbardziej halloweenowe. I być może zdarza się, że ktoś rzeczywiście wycina z arbuza różne kształty i go charakteryzuje, niczym dynie na Halloween, tak jak bohaterowie serialu. 

Oprócz tego, żeby było bardziej klimatycznie, zapala się kolorowe lub ciepłej barwy światełka. Wiesza się papierowe dynie i wyciąga jesienne oraz typowo halloweenowe ozdoby, takie jak na przykład czaszki czy duchy. Podczas maratonów filmowych zapala się kadzidła i świeczki, które tworzą idealną, mroczną atmosferę. Niektórzy organizują także seanse w plenerze, podczas których oczywiście lecą slashery czy inne straszne produkcje. Popularne są również ogniska, podczas których opieka się wszystko, czego tylko dusza zapragnie. 

Nietypowe innowacje

Co ciekawe, summerween idealnie łączy w sobie lato i Halloween poprzez niezwykłe połączenie obu stylów. „Straszne” owoce, kolorowe drinki bezalkoholowe, hot-dogi czy babeczki w kształcie dyni to esencja tego zwyczaju. Można dowolnie mieszać bukiety świeżych kwiatów z ogrodu ze sztucznymi pajęczynami i dodać trochę wakacyjnego, luźnego vibe’u. Nie ma co się dziwić, że summerween zyskało na popularności, zwłaszcza w social mediach. To świetny sposób na kreatywne i nietypowe spędzenie czasu z bliskimi podczas wakacji.

Deszczowe, ponure dni zmieniają się w radosne, pełne zabawy i pomysłów, choć niewykluczone z obchodów są też słoneczne dni. Summerween można tak naprawdę świętować przez całe lato. Wszystko zależy od chęci i czasu zainteresowanych osób. Pomysłów jest całkiem sporo, wystarczy tylko dopasować preferencje pod siebie i pozostałych uczestników obchodów.

Źródło zdjęcia: Laura Przybył











4 września 2026

Wspomnienie o ikonie

Lata 70. XX wieku to w Stanach Zjednoczonych czasy rewolucji – seksualnej, wzrost znaczenia ruchów pacyfistycznych, a w końcu także nadejście drugiej fali feminizmu. To już nie tylko walka o prawo do głosu, a realną równość w każdej sferze życia. Wynagrodzeń, dostępu do opieki medycznej, edukacji i rynku pracy. I wtedy właśnie świat dowiaduje się o Glorii Steinem, która obok Betty Friedan czy Belli Abzug, przewodzi rosnącym organizacjom feministycznym, organizuje protesty i nie boi się otwarcie mówić o prawie do aborcji. Ta niezwykła postać była aktywna aż do końca, który nastąpił 2 września w Nowym Jorku.

Czytaj dalej ➜