Fast fashion w cosplayu

27 czerwca 2025

Cosplay to skrót od słów „costume” (kostium) i „play” (grać). Jest to forma sztuki, w której ludzie, nazywani cosplayerami, ubierają się w kostiumy i akcesoria, aby przypominać postacie z komiksów, filmów, anime, gier wideo lub innych dzieł popkultury. Cosplay może obejmować nie tylko strój, ale także makijaż, peruki, a nawet rekwizyty, aby jak najwierniej oddać wygląd i charakter postaci. I tak samo jak każde hobby – szczególnie związane z modą – może zostać ofiarą fast fashion.

„Fast fashion”, czyli szybka moda, to model produkcji i sprzedaży ubrań, który zakłada błyskawiczne reagowanie na zmieniające się trendy i oferowanie konsumentom najmodniejszych fasonów – często będących tańszymi kopiami projektów od znanych domów mody – w możliwie najniższej cenie. Przyświeca temu hasło: „wyglądaj modnie za niewielkie pieniądze”. W rzeczywistości jednak szybka moda to szybki zysk – ale przede wszystkim dla producentów i sieciówek, nie dla konsumentów. Choć pozornie kupujemy tanio, to tak naprawdę chodzi o to, aby sprzedać jak najwięcej i jak najwięcej na tym zarobić.

To już realny problem

Fast fashion jest realnym problemem. Przyczynia się ono do emisji gazów cieplarnianych – nadmiernie wyprodukowana odzież jest spalana, wytwarzając do atmosfery ogromne ilości dwutlenku węgla. Przez wyrzucone odpady tekstylne zwykłe wysypisko śmieci rozrasta  się do gigantycznych rozmiarów (tylko w Polsce rocznie do kosza trafia około 2,5 mln ton ubrań). Pogarsza się również stan jakości wód (wpływ na to mają m.in. barwniki stosowane w produkcji ubrań), czy też wzrasta zużycie wody – według WWF do wyprodukowania jednej koszulki zużywa się około 2700 litrów wody. Wyprodukowanie pary jeansów wymaga około 14000 litrów wody. To wszystko sprawia, że również zagrożony jest dobrostan zwierząt przez ogromne skażenie środowiska.

Cosplay ofiarą fast fashion

Cosplay z początku był hobby niszowym. Brakowało sklepów lub stron, które oferowały gotowe przebrania (albo były one o wiele trudniej dostępne niż teraz), przez co próg wejścia był o wiele wyższy. Wiele przebrań, których nie dało się skompletować z gotowych ubrań, trzeba było uszyć samemu. Teraz, zwłaszcza po 2020 roku widać, że cosplay wszedł już do mainstreamu. Nawet najbardziej skomplikowane przebrania, mające masę akcesoriów, czy dodatków, jest niezmiernie łatwo zakupić w miarę przystępnej cenie. Koszt pełnego stroju, nie będącego prostym mundurkiem, często waha się w przedziale od 300 do 500 zł. Z jednej strony to dobrze, niszowe hobby stało się bardziej przystępne dla nowych odbiorców, a z drugiej strony napędziło to problem fast fashion. Teraz, jak wychodzi nowa seria, to każdy chce kupić i robić z niej cosplay, nawet jeśli nie jest się jej fanem. Często strój zostaje założony raz, a później ląduje na dnie szafy, na vinted, albo co gorsza – w śmieciach.

FOMO

Fear of missing out, w skrócie FOMO, oznacza lęk przed wypadnięciem z obiegu. To obawa, że coś istotnego nam umknie, kiedy nie będziemy online. Problem ten dotyczy znacznej liczby polskich internautów – już 14% z nich charakteryzuje się wysokim poziomem FOMO, a kolejne 67% doświadcza go w średnim nasileniu. Problem też jest widoczny w cosplayu. Ponieważ lwia część cosplayowego półświatka dzieje się właśnie w internecie – konkretniej w social mediach, takich jak Tiktok, czy Instagram. Gdy jest coś modne – trzeba z tego zrobić przebranie. Nieważne czy lubimy daną postać, czy serie. Nieważne czy ją nawet znamy – ma być „już teraz natychmiast”, bo nie uda się zdobyć odpowiednich zasięgów, polubień, czy też obserwujących. Jak nie jesteś na czasie, to jesteś poza. Mało popularne, albo stare serie, z których robiło się cosplay „kiedyś” już są bez znaczenia. To wszystko, niestety, napędza bardzo mocno konsumpcjonizm. 

Czy jest jakiś ratunek?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Jeśli cosplay wyjdzie z głównego nurtu i jego popularność znacząco spadnie (co widać już teraz po liczbie „cosplayerów” z 2020 roku, którzy rezygnują z tego hobby), to możemy spodziewać się zmniejszenia popytu i podaży, a także problemu nadprodukcji. Sklepy oferujące gotowe stroje na pewno nie będą już masowo produkować nowych modeli, gdy tylko pojawi się popularna seria gier czy anime. Ludzie przestaną również kupować nowe przebrania w dużych ilościach. Jednak rozważamy tu hipotetyczną sytuację, która może wydarzyć się w przyszłości. Na chwilę obecną warto zacząć od siebie – nie tylko w kontekście cosplayu, ale także naszych codziennych zakupów odzieżowych. Wszystko zaczyna się od świadomości. Jeśli podejdziemy do zakupów modowych z większą rozwagą, a przed nabyciem kolejnej bluzki czy spodni poświęcimy chwilę na zastanowienie się – już zrobimy krok w stronę zmiany. Tak samo w cosplayu wystarczy się zastanowić, czy strój, który chcemy, założymy więcej niż jeden raz – ba, czy założymy go w ogóle. Inną bardzo fajną opcją jest używanie platform typu vinted, gdzie możemy nadać rzeczom drugie życie, czy też poszukiwać materiałów po second handach.

Źródło zdjęcia: magazynbiomasa.pl/

27 czerwca 2025