Emily znów w Paryżu

12 stycznia 2026

Jej życie pełne jest pasji, pracy i… miłości! Emily powraca na ekrany, by po raz kolejny stawiać czoła wyzwaniom zarówno w marketingowym, jak i uczuciowym świecie. Tym razem akcja z romantycznego Paryża przenosi się do włoskiej stolicy – czy dla Emily to zmiana na lepsze?

Chwilę przed świętami na platformie Netflix pojawił się nowy – piąty – sezon serialu „Emily w Paryżu”. Ku uciesze milionów fanów produkcja składa się z aż dziesięciu odcinków, w których możemy śledzić dalsze losy i miłosne perypetie specjalistki od marketingu. 

La dolce vita

Energiczna Amerykanka postanowiła podbić kolejną stolicę europejską. Akcja od początku sezonu rozgrywa się w Rzymie. Emily pracuje nad strategią marketingową dla wymagającego klienta. Jednocześnie, wraz z resztą zespołu agencji Grateau, stara się pozyskać nowych klientów, by rozwinąć włoską filię firmy. Choć bohaterce nie można odmówić zaangażowania i poświęcenia w pracy, jej dni wypełniają także romantyczne chwile u boku Marcello. Zakochani spędzają czas, korzystając z uroków miasta, a ich relacja rozwija się z odcinka na odcinek. Gdy wydaje się, że wszystko zaczyna się dobrze układać, następuje nagły zwrot akcji – porażka kampanii promocyjnej marki Muratori, a w efekcie dramatyczne zerwanie. Agencja Grateau traci kolejnych klientów i zamyka włoski oddział, a Emily ze złamanym sercem znajduje się z powrotem w Paryżu. Na domiar złego wkrótce dowiaduje się o romansie przyjaciółki z byłym chłopakiem.

Mimo że nad bohaterką zbierają się czarne chmury, Emily, jak to ma w zwyczaju, nie traci pozytywnego nastawienia i skupia się na pracy. Po czasie wszystko wraca na właściwe tory. Udaje się naprawić relacje z Mindy, a Marcello niespodziewanie pojawia się w Paryżu. Uczucia odżywają i bohaterowie postanawiają dać sobie jeszcze jedną szansę, jednak tylko po to, by w ostatnim odcinku definitywnie zakończyć relację. Dla Emily jest to moment przełomowy, ponieważ stawia na siebie, swoje marzenia i plany. Postanawia zostać w Paryżu i dalej rozwijać karierę, nad którą tak ciężko pracowała. Mimo że zerwanie nie było łatwą decyzją, pokazało, że bohaterka wie, czego chce.

W tym sezonie Emily sprawia wrażenie dużo dojrzalszej. Zostało to także podkreślone zmianą wizerunku – krótkie włosy dały jej poważniejszy, bardziej wyrafinowany wygląd. Spokojnie – na zmianę garderoby się nie zapowiada, a ekstrawaganckie stylizacje, z których jest znana, prawdopodobnie dalej będą jej towarzyszyć!

Miłość wisi w powietrzu 

Ile razy można powielać ten sam schemat fabularny? Według twórców „Emily w Paryżu” do skutku, a przynajmniej dopóki oglądalność produkcji na to pozwala. Cenę za to płaci Emily. Za każdym razem, gdy wydaje się, że odnalazła szczęście w ramionach ukochanego, scenarzyści znajdują powód, by parę rozdzielić. Sprawia to, że główna fabuła kręci się w kółko i zaczyna brakować nowych wątków, które nieco przełamałyby schemat. Mimo że serial staje się ofiarą przesytu formatu, najwyraźniej nie zniechęca to widzów do dalszego oglądania. W końcu przychodzą po dawkę emocji i rozrywki, które dostarcza im produkcja. 

Być może zakończenie sezonu daje przestrzeń na ponowne skrzyżowanie się dróg Emily i Gabriela. Z drugiej strony wśród fanów pojawiają się głosy niezadowolenia. Uważają, że wątek Marcello nie powinien się w ten sposób potoczyć, a wręcz, że zmarnowano dobrą okazję na zakończenie całego serialu. Wizja Emily wiodącej spokojne życie na włoskiej wiosce chyba nie do końca odpowiadała twórcom lub po prostu przegrała z pokusą wyprodukowania kolejnego sezonu. W każdym razie, by dowiedzieć się kim jest „ten jedyny” w życiu Emily będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. 

Co dalej? 

Była Emily w Paryżu, Emily w Rzymie, czy czas na kolejne miasto? Następny sezon prawdopodobnie pozostanie przy tej samej konwencji komedii romantycznej. Możemy oczekiwać jeszcze więcej zwrotów akcji, dramatu i złamanych serc. Jedno jest pewne – Emily nie przestanie zaskakiwać i dalej będzie szła po swoje, z szerokim uśmiechem na twarzy. 

Mimo że serial nie zalicza się do ambitnego kina, stał się synonimem „guilty pleasure” dla milionów widzów. Jest to idealna pozycja do obejrzenia na poprawę humoru. Szósty sezon został już oficjalnie potwierdzony przez Netflixa, więc pozostaje jedynie wyczekiwać!

Źródło zdjęcia: oficjalny material promocyjny

12 stycznia 2026