Niepokój dyplomaty

19 lipca 2026

27 maja odbyło się wydarzenie z cyklu Inkubator Dyplomacji na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa. Między innymi omawiano na nim w szczegółach pracę dyplomaty, codzienność w tym zawodzie oraz drogi do stania się taką osobą. Jednak przedstawiona wyłącznie w pozytywnym świetle wizja kariery nie jest aż tak jednoznaczna, biorąc pod uwagę praktyczne zagadnienia tego rodzaju służby.

Czy powinniśmy dyplomację określać mianem służby czy pracy? Dr hab. Piotr Zmyślony z Departamentu Konsularnego MSZ nie wyznaczył jednoznacznej bariery między obiema kwestiami. Rozpoczął od ukazania pracy dyplomaty jako jednej z najciekawszych, a zarazem najbardziej opłacalnych dróg kariery na współczesnym rynku pracy. Równocześnie zwrócił uwagę na inny problem – kwestię poświęcenia większości swojego czasu na rzecz zawodu przez potencjalnego kandydata. W ten sposób praca staje się służbą, a nie tylko zawodem wykonywanym w określonych godzinach, który nie stanowi głównej materii naszego życia.

Gdzie sięga odpowiedzialność?

Podczas wydarzenia, dr hab. Zmyślony, z wykształcenia prawnik, opisał swoją karierę zawodową. Służyła za przykład możliwej ścieżki rozwoju zawodowego w tej branży. Po ukończeniu studiów zapisał się on na aplikację dyplomatyczną – roczny kurs składający się ze szkolenia w Akademii Dyplomatycznej, stażu w centrali MSZ oraz praktyk w wybranych placówkach poza granicami Polski. Następnie dzięki znajomości języka przez trzy lata pracował w konsulacie generalnym RP w Monachium. Podkreślał, że była to praca wymagająca ze względu na specyfikę prawną Bawarii jako obszaru administracyjnego Niemiec oraz liczną obecność Polonii. Jego rola często sprowadzała się do wspierania Polaków w sporach z lokalnymi władzami. Zwracał uwagę, że jego zadaniem nie było zastępowanie adwokata, lecz upewnianie się, że nie dochodzi do dyskryminacji z uwagi na pochodzenie lub różnice kulturowe. 

Po tym czasie został oddelegowany do koordynowania relacji Polski z Unią Europejską. Było to szczególnie ważne, ponieważ w tym czasie Polska objęła prezydencję w Radzie UE. Między innymi brał on udział w negocjacjach z przedstawicielami innych państw. Często pracował nieprzerwanie wiele dni, musząc wraz z małym zespołem nadążyć za biegiem wydarzeń. Był zobowiązany do pisania raportów przełożonym, by mogli podjąć odpowiednie decyzje bez poznawania zbędnych szczegółów. W ten sposób, jak sam zwrócił uwagę, miał rzeczywisty wpływ na kształtowanie się polskiej polityki międzynarodowej. W tym na wygląd umów czy ustaleń obejmujących kwoty setek milionów euro.

W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę na problem odpowiedzialności. Wątpliwe jest, czy, będąc w stanie chronicznego zmęczenia, powinno się podejmować decyzje takiej rangi. Jednak często do tego dochodziło. Między słowami dało się wychwycić istniejący w polskiej służbie zagranicznej problem niedoboru kadr. Niedobory stawiają w sytuacji konieczności podejmowania szybkich decyzji, które potencjalnie mogą nie być najbardziej korzystne z punktu widzenia interesu reprezentowanego państwa.

Konsul wielozadaniowy

Następnym punktem wydarzenia było połączenie zdalne z konsulem generalnym RP w Rzymie, Bartoszem Skwarczyńskim. Przedstawił on ważną rolę placówki potrzebnej (wraz z konsulatem w Mediolanie) do koordynowania dyplomacji polskiej na obszarze całego Półwyspu Apenińskiego. Wiąże się to z równoczesnym prowadzeniem licznych operacji. Jako przykład przywołana została zeszłoroczna inauguracja pontyfikatu papieża Leona XIV. Koordynując obecność władz RP na wydarzeniu tego samego dnia, z uwagi na obchody rocznicy, był zobowiązany do odwiedzenia cmentarza polskiego na Monte Cassino. Sama placówka nie mogła też przestać funkcjonować, koordynując sprawy zgłaszających się do niej obywateli. 

Widoczny jest od razu problem olbrzymiej liczby kompetencji w zawodzie konsula. Wspominał, że właściwie każdego dnia rozwiązuje bardzo różne problemy. Podobnie zwrócił uwagę na poczucie sprawczości, mogąc bezpośrednio pomóc obywatelowi, który zgłasza się po pomoc. Jest w tym jednak zawarty niewypowiedziany problem. Jak pogodzić tyle zagadnień w jednym zawodzie? Zauważalny może być brak odpowiedniego wyspecjalizowania potrzebnego w pełnionych zadaniach.

Kariera nie dla wszystkich

Odbywające się co jakiś czas rotacje na pełnionych stanowiskach zapewniają różnorodność pracy; znowu jednak kwestią problematyczną mogą być wymagane kompetencje w pełnionych rolach. Wracając do wypowiedzi dr hab. Zmyślonego, w kwestii tego, na ile osoba z wykształceniem prawniczym jest w stanie podjąć odpowiednie decyzje w sprawach gospodarczych czy polityki bezpieczeństwa, odpowiedź nie jest jasna. W zawodzie tym, tak samo odpowiedzialnym jak i czasem problematycznym, pojawia się wiele przeszkód, z których czasem żadna kompetencja nie jest w stanie pomóc. Taki stan rzeczy nie jest winą prelegentów tego spotkania czy też innych osób zajmujących się dyplomacją, którzy ofiarnie pełnią swoje funkcje, lecz raczej systemu zmuszającego w natłoku obowiązków do wykraczania poza swoje kompetencje.

Służba dyplomatyczna jest wyjątkowo ciekawą opcją spełnienia swych powinności wobec ojczyzny. Jednak jest to zdecydowanie wymagająca kariera. Częste zmiany miejsca pobytu oraz brak jasno zarysowanych godzin pracy nie sprzyjają prowadzeniu życia prywatnego. Praca staje się głównym celem życia, a nie zawodem dającym możliwość ustatkowania się.

Źródło zdjęcia: Mikołaj Andrzejak

19 lipca 2026