Newsy bez Trumpa – hiszpańska tarcza, napięcia w Sahelu, płonąca prasa w Bangladeszu i kolejny skręt w prawo w Ameryce Łacińskiej

21 grudnia 2025
[my_coauthors]

Żyjemy dziś bardzo szybko. Nie mamy czasu śledzić wszystkich wydarzeń – zresztą przy ich skali jest to niemożliwe – a duże media nie zawsze nam w tym pomagają. Właśnie dlatego powstały „Newsy bez Trumpa”: cotygodniowa porcja mniej nagłaśnianych wiadomości ze świata, w których nareszcie nie słyszymy o prezydencie Stanów Zjednoczonych.

Co w dzisiejszym wydaniu? Hiszpańska tarcza przed upałem, napięcia w Sahelu, płonąca prasa w Bangladeszu i kolejny skręt w prawo w Ameryce Łacińskiej.

Europa – hiszpańska tarcza przed upałem

Premier Hiszpanii, Pedro Sánchez, zapowiedział otwarcie sieci schronień przed gorącem w przygotowaniu na nadchodzące lato. Jak podaje państwowa agencja meteorologiczna AEMET, poprzednie lato było najgorętsze w historii – temperatury sięgały wówczas ponad 45 stopni Celsjusza.

Część rządów regionalnych wprowadziła już takie rozwiązania. Barcelona posiada ponad czterysta miejsc chłodu, zlokalizowanych między innymi w bibliotekach, muzeach i innych obiektach publicznych. Docelowo mają to być przestrzenie, w których każdy będzie mógł schronić się przed upałem, napić się wody (zapewnionej przez placówkę) i znaleźć chwilę wytchnienia.

Premier ogłosił także inwestycję o wartości 20 milionów euro w systemy przeciwpowodziowe w mniejszych miejscowościach. Jest to o tyle istotne, że – według AEMET – zarówno powodzie, jak i fale upałów, mogą w kolejnych latach się nasilać. Przygotowanie na te zagrożenia, by nie powtórzyły się tragedie z tego roku, ma więc kluczowe znaczenie.

Afryka – spięcia w rejonie Sahelu

Minister spraw zagranicznych Nigerii, Yusuf Tuggar, oficjalnie przeprosił rząd Burkiny Faso za nieautoryzowane wtargnięcie nigeryjskiego samolotu wojskowego w ich przestrzeń powietrzną. W wyniku incydentu aresztowano jedenastu Nigeryjczyków znajdujących się na pokładzie maszyny.

W tym regionie podobne napięcia dyplomatyczne nie są niczym nowym. Kraje tzw. Sojuszu Państw Sahelu (AES) – Burkina Faso, Mali i Niger – to wojskowe dyktatury, które po udanych przewrotach opuściły regionalny blok Afryki Zachodniej ECOWAS i skierowały swoje sympatie w stronę Rosji. ECOWAS pozostał natomiast organizacją o wyraźnie prozachodniej orientacji.

AES określił sytuację mianem „nieprzyjacielskiego incydentu” i zapowiedział postawienie sił powietrznych państw członkowskich w stan najwyższej gotowości. W oświadczeniu nigeryjskiego MSZ dla BBC poinformowano jednak, że Burkina Faso zobowiązała się do zwolnienia aresztowanych w najbliższym czasie.

Azja – płonące gazety w Bangladeszu

Podczas protestów po śmierci Sharifa Osmana Hadiego podpalono biura dwóch największych gazet w Bangladeszu. Hadi był jedną z kluczowych postaci, które przyczyniły się do obalenia coraz bardziej autorytarnej premier Sheikh Hasiny w 2024 roku.

Była premier przebywa obecnie w Indiach, a bangladeskie sądy wydały na nią zaoczny wyrok śmierci za zbrodnie przeciwko ludzkości. W 2024 roku zezwoliła ona na użycie ostrej amunicji wobec protestujących, co doprowadziło do śmierci ponad 1400 osób.

Hadi został postrzelony, gdy wychodził z meczetu i, mimo wysiłków lekarzy, zmarł w czwartek. Jego śmierć wywołała falę ogólnokrajowych protestów i demonstracji. Rząd wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że zamach miał na celu wykolejenie wyborów zaplanowanych na luty przyszłego roku. Hadi zamierzał w nich wystartować jako kandydat niezależny.

Daily Star (anglojęzyczna) oraz Prothom Alo (bangladeska) to gazety, które w czasie rządów byłej premier były wielokrotnie atakowane ze względu na swoją niezależność i progresywny charakter. Po obaleniu reżimu kontynuowały działalność, krytykując również obecny rząd, co mogło wzbudzić gniew części jego zwolenników.

Rząd Muhammada Yunusa, laureata Pokojowej Nagrody Nobla, potępił ataki, podkreślając w oświadczeniu, że „atak na dziennikarzy jest atakiem na prawdę”, oraz zapowiedział pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności. W pożarach na szczęście nikt nie zginął.

Ameryka Łacińska – kierownica mocno w prawo

W Chile wybory prezydenckie wygrał skrajnie prawicowy kandydat José Antonio Kast. Zdobył 58% głosów, co stanowi największe zwycięstwo chilijskiej prawicy od czasów dyktatury Augusta Pinocheta.

Jak podaje BBC, prezydent elekt w swoim pierwszym przemówieniu obiecał obywatelom „wolność od przestępczości, wolność od strachu i wolność od udręczenia”. Jego kampania koncentrowała się wokół kwestii imigracji, bezpieczeństwa oraz patriotyzmu.

Chile pozostaje jednym z najbardziej stabilnych państw regionu i – mimo wzrostu przestępczości oraz imigracji – zdaniem krytyków Kasta tematy te nie powinny były dominować kampanii wyborczej. Sam Kast zapowiedział jednak, że po objęciu urzędu deportuje około 360 tysięcy imigrantów, publicznie odliczając czas do tego momentu i sugerując, że do tego dnia mają opuścić kraj.

Były to pierwsze wybory prezydenckie w Chile, w których udział był obowiązkowy dla wszystkich uprawnionych obywateli. Postawiło to część wyborców w sytuacji wyboru „na siłę”. Ponieważ kontrkandydatka Kasta wywodziła się z obozu obecnie rządzącego (lewicowego), wielu Chilijczyków uznało, że kraj potrzebuje zmiany.

Zwycięstwo Kasta wpisuje się w szerszy trend w Ameryce Łacińskiej, gdzie lewicowe rządy są zastępowane przez skrajną prawicę. Chile dołącza tym samym do Argentyny, Ekwadoru czy Kostaryki, gdzie obserwowano podobne procesy.

Źródło zdjęcia: Canva

21 grudnia 2025